Clinique City Block Purifying Charcoal Mask & Scrub – mój test

Cierpliwość nie jest moją mocną stroną. Niestety, to dotyczy też zabiegów pielęgnacyjnych. Na myśl o tym, że mam zamknąć się na godzinę w łazience i nawilżać, odżywiać, ścierać i wcierać, robi mi się słabo. Nie, żebym miała niewygodną łazienkę – jest duża, można leżeć w wannie, można wejść pod prysznic, można się przeglądać w lustrze… Ale lubię kosmetyki, które działają szybko.

Preparat Clinique City Block Purifying Charcoal Mask & Scrub jest właśnie taki. Wystarczy nałożyć go na czystą skórę, odczekać 3-5 minut, a potem zmyć ciepłą wodą. Co więcej, przy zmywaniu robi się peeling! W ciągu tych kilku minut maska wysycha na twarzy i z ciemnoszarej robi się bardziej niebieska. Jeśli chcesz śmiertelnie wystraszyć kuriera albo sąsiadkę, sprawdzi się w 100%. Jeśli wolisz coś bez peelingu, Monika z PerfectBasic pisze o masce NightWear Plus 3-Minute Detox Mask Estee Lauder.

Co do działania – ja jestem zachwycona. Maska zawiera węgiel i glinkę, więc oczyszcza skórę i lekko ściąga pory, a peeling dodatkowo wygładza. Lubię mocne peelingi, a ten taki jest – trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć. Zwykle używam Clinique City Block Purifying Charcoal Mask & Scrub raz w tygodniu – mam wrażenie, że to w zupełności wystarczy, a zbyt częste używanie może mieć złe skutki, jeśli za każdym razem będzie się mocno ścierać skórę. Co za tym idzie, tuba o pojemności 100 ml wystarczy na kilka miesięcy stosowania.

Mimo upływu lat, nadal mam skórę mieszaną, z tendencją do przetłuszczania się, więc ta maska / peeling jest dla mnie bardzo dobra. Nie polecam jej nikomu o suchej, cienkiej skórze – oczyszczające działanie węgla i glinki oraz mocny peeling nie zrobią tu niczego dobrego.

Cena: 129 zł / 100 ml, do kupienia między innymi w perfumeriach Sephora (tak, na stronie perfumerii jest napisane, że pojemność to 150 ml, ale moja tuba ma 100 ml i nie widziałam innego wariantu)

Ważne: linki w tekście to linki afiliacyjne. Jeśli klikniesz taki link i dokonasz zakupów online, dostanę od sklepu prowizję od Twoich zakupów – niezależnie od tego, czy kupisz opisywany produkt, czy cokolwiek innego. Dziękuję!

Udostępnij wpis:

4 komentarze

  1. Zawsze bardzo lubiłam Clinique. Kupowałam wcześniej dużo preparatów tej firmy. Ostatnio nie kupuję, bo wolę nieco tańsze rozwiązania, ale muszę przyznać, że na taką maseczkę wydałabym moje ciężko zarobione dolce.

    • Anna Gidyńska Reply

      Moim zdaniem jest naprawdę warta pieniędzy, jeśli masz cerę normalną / mieszaną. Jeśli masz taką możliwość, weź próbkę. Chociaż jeśli jesteś teraz w Tajlandii, to pewnie są inne marki warte zainteresowania – pisałaś może o tajskich markach pielęgnacyjnych w blogu?

Leave a Reply

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial