Co brać do pracy? część 32

Czasem planuję moje obiady z wyprzedzeniem, mam zarezerwowaną porcję i wszystko jest OK. A czasem nie mam nic ugotowanego, jest wieczór, a następnego dnia coś by się zjadło.

Tutaj nie ma żadnej filozofii. Jest reszta grillowanego kurczaka, pokrojona w kawałki, suszone pomidory, kolorowy makaron z pszenicy durum i brokuł (dwie ostatnie rzeczy gotujemy razem – po 5 minutach wrzucamy do makaronu różyczki brokuła na 4 minuty). Do tego odrobina oliwy (tej z pomidorów), zioła do smaku i gotowe.

Wzięłam też kilka pomidorów koktajlowych – te podłużne są smaczniejsze niż okrągłe, moim zdaniem.

Ten i więcej przepisów znajdziesz na blogu kulinarnym http://http://blog.polskiesouthbeach.pl/

4 komentarze

  1. świetny i prosty przepis, wygląda bardzo smakowicie.
    po znalezieniu Twojego bloga zastanawiam się nad przejściem na tą dietę, ale nie bardzo rozumiem faze 1 🙁

  2. Cudne są te Twoje przepisy na wynos 🙂 Tylko gdzie Ty dorwałaś takie super pudełko z przegródką? Szukam takiego od miesięcy i nic…

Leave a Reply