Wycieczka do Kanady – co warto wiedzieć?

Nie wiem, czy Kanada jest częstym celem wyjazdów turystycznych, ale uważam, że warto ją zwiedzić. Jak można było poczytać w niedawnej serii wpisów w blogu, jest to kraj bardzo zachęcający – ładne widoki, niezłe jedzenie, mało ludzi (poza dużymi miastami). Jak zorganizować wycieczkę do Kanady?

Po pierwsze, bilety lotnicze. Z Warszawy mamy dwa połączenia bezpośrednie do Toronto – LOT i Air Canada Rouge. To drugie to linia budżetowa, więc nie ma wbudowanych w fotelach ekranów / tabletów, ale można to obejść, pobierając aplikację Air Canada (nie sprawdziłam dokładnie, jak działa, bo czytałam książkę, ale aplikacja jest darmowa, a personel pokładowy chętnie wszystko wyjaśni). Podczas lotu są oczywiście podawane posiłki i przekąski, można też wybrać coś z menu płatnego. Trzeba liczyć się z kwotą ok. 2000 zł za osobę (w obie strony – u nas wyglądało to inaczej, bo wracaliśmy z Vancouver, lataliśmy też po Kanadzie). Bardzo polecam TaniBilet.eu – dzięki Marcinowi i jego wiedzy zaoszczędziliśmy jakieś 15% cen biletów.

Po drugie, wiza. Polacy udający się do Kanady nie muszą ubiegać się o wizę, trzeba natomiast wypełnić i opłacić ETA – tutaj. Kosztuje to 7 dolarów kanadyjskich (ok. 20 zł), wypełnienie formularza trwa kilka minut – zawczasu przygotuj kartę płatniczą i paszport.

Po trzecie, limity bagażu. Prawdę mówiąc, byliśmy pewni, że to 30 kg na osobę – ale okazało się, że 23 kg w przypadku podróży w klasie ekonomicznej. Zanim spakujesz walizkę, upewnij się, ile możesz zabrać.

Po czwarte, różnica czasu. Między Warszawą a Toronto jest 6 godzin różnicy (wstecz), więc pewnie dopadnie Cię jetlag. Nie ma na to sposobu – trzeba pierwsze 3-4 dni po prostu jakoś znieść. Z powrotem jest podobnie, dlatego polecam wybranie takiego terminu powrotu, żeby mieć weekend na dojście do formy.

Po piąte, prawo jazdy. Zapobiegliwie wyrobiliśmy sobie międzynarodowe dokumenty – ale przez 3 tygodnie nikt nas nie zatrzymał. Teoretycznie można używać polskiego prawa jazdy przez kilka tygodni, ale wolałam uniknąć sytuacji, w której policjant nie zrozumie polskich określeń na dokumencie. W wypożyczalni samochodów na pewno międzynarodowe prawo jazdy będzie plusem – właśnie dlatego, że nie trzeba tłumaczyć polskich oznaczeń, bo są angielskie, francuskie i inne.

Po szóste, drogi. Wszystko jest oznaczone naprawdę przejrzyście, drogi są proste – w większych miastach jest co prawda trochę trudniej, ale zawsze można wybrać samochód z nawigacją. Albo użyć nawigacji w telefonie.

Po siódme, roaming. W Orange jest to jakieś 5 zł za minutę rozmowy, więc lepiej ograniczyć się do mailowania z rodziną i bliskimi, korzystając z hotelowego wifi. Jeśli potrzebujesz internetu w trasie, może być trudno. My zamówiliśmy kartę pre-paid z Public Mobile, ale trzeba mieć adres na miejscu i kanadyjską kartę płatniczą, żeby potem uruchomić usługi. Jeśli masz na miejscu rodzinę, polecam to rozwiązanie, bo Public Mobile działa w całej Kanadzie. Z wyjątkiem miejsc, gdzie nie ma zasięgu – czyli np. w parkach narodowych.

Po ósme, hotele. Wszystkie rezerwacje robiliśmy przez booking.com i uważam to za najprostszą metodę, bo mam porównanie ofert z całego miasta. Dokonując wyboru, nie bierz pod uwagę śniadań na miejscu – są jednoznacznie złe, czasem po prostu niejadalne. Jasne, można raz czy drugi zjeść tost z galaretką owocową i popić go okropną kawą, ale nie przez dwa tygodnie. Co do kawy – jako mleko podawane jest zwykle half & half, czyli mleko ze śmietaną i masą innych, niepotrzebnych składników. Normalne mleko 2% stoi zwykle obok płatków śniadaniowych.

Po dziewiąte, jedzenie. Wbrew obiegowej opinii, jedzenie „amerykańskie” czyli burgery, frytki, skrzydełka nie są jedzeniem śmieciowym. Z konieczności żywiliśmy się w ten niewyrafinowany sposób w trakcie naszej podróży przez Góry Skaliste (bardziej wytworne dania były dopiero u celu – polecam mój opis kolacji w najlepszej restauracji w Vancouver) i nie mieliśmy żadnych problemów gastrycznych. Co więcej, każde danie główne (czyli burgera czy stek) można zamówić z zupą, sałatą lub frytkami. To więc tylko kwestia wyboru, czy je się tłuste frytki, czy świeżą sałatę z pomidorami. OK, może poutine, czyli frytki z sosem pieczeniowym i serem nie są szczególnie zdrowym posiłkiem, ale też nie ma powodu jeść tego typowo kanadyjskiego dania codziennie. Przeciętny posiłek można zjeść za 10-15 dolarów od osoby. W większych miastach jest taniej. W Vancouver jest Granville Island z wielkim targiem spożywczym, gdzie można kupić w zasadzie wszystko, np. świeże bajgle z szynką, serem i jajkiem.

Po dziesiąte, kultura. Kanadyjczycy są bardzo mili i chętnie pomogą, wystarczy spytać o drogę, sposób obsługi czegoś etc. Co ważne, warto opanować krótką wymianę zdań o samopoczuciu – w zasadzie każdy zada Ci pytanie będące wariantem „jak się masz”, więc nie należy być gburem i od razu przechodzić do zamówienia.

Podsumowując: Kanada może jest daleko, ale jest to piękne miejsce, warte odwiedzin.

Dziękujemy firmie Ford Polska za pomoc w organizacji wycieczki.

Znajdź mnie również na:
RSS
Google+274
https://jestpieknie.pl/wycieczka-kanady-warto-wiedziec/
YouTube2k
Instagram5k

Leave a Reply