Ciągle mówię o sobie, że używam naprawdę niewielu kosmetyków. A potem robię podsumowanie ulubieńców danego miesiąca i okazuje się, że jest tego tyle, co na zdjęciu. Jak to wygląda u Was? Zużywacie tyle samo, więcej, mniej?

W maju używałam z dużą przyjemnością tych kosmetyków:

1.  Aussie 3 Minute Miracle Luscious Long odżywka do włosów (cena między 15 a 30 zł / 250 ml, bo bardzo często trafiają się promocje). Co prawda nie mam tak długich włosów, jak miałam, ale za to po zrobieniu sobie sombre (u fryzjerki, nie umiałabym sobie położyć jednego koloru w domu, nie mówiąc o cieniowaniu!) odczuwam potrzebę odżywiania włosów. Z drugiej strony, nie chcę przedobrzyć, bo zbyt treściwa odżywka (albo jej nadmiar) daje wiadomy, niepożądany efekt przylizanych, klapniętych włosów. Odżywka Aussie jest świetna, bo nawilża włosy, a jednocześnie nie obciąża ich. No i ma najwygodniejsze opakowanie, jakie wymyślono – po prostu naciskam, z opakowania wychodzi trochę odżywki, odstawiam opakowanie. Nie ma pompek, nie ma klapek, nie ma zakrętek.

2. Wielofunkcyjny krem przeciwstarzeniowy Strivectin (399 zł / 50 ml). Podobno w laboratioriach marki pracowano nad tym kremem przez dłuższy czas. I muszę przyznać, że jest prawie idealny. Prawie – bo nie jest w opakowaniu z pompką i każde użycie to zanieczyszczenie go tym, co mam na skórze dłoni. Ale nawilża i odżywia skórę w sposób wyjątkowy. Zwykle było to tak, że jak krem był bardziej odżywczy, to był na noc, bo człowiek świecił się po nim i żadna ilość pudru nie pomagała. Tutaj konsystencja jest raczej treściwa, ale rozpływa się w lekką emulsję jeszcze w dłoniach, a potem błyskawicznie wchłania. Producent faktycznie zaleca stosowanie tego kremu dwa razy dziennie – tyle, że na dzień trzeba jeszcze dodać krem z filtrem.

3. The Body Shop Vitamin E Aqua Boost Lotion (59 zł / 160 ml). W zasadzie w The Body Shop mam dwa kosmetyki, które kupuję ciągle – piankę do twarzy i masło do ciała. Ale ponieważ PR marki był tak miły i wysłał mi akurat ten produkt, postanowiłam spróbować. Emulsja jest bardzo rzadka, a przez to piekielnie wydajna. Po tygodniu stosowania jej na twarz i szyję postanowiłam więc zacząć jej używać na dekolt i ramiona. I jest to bardzo dobry pomysł, bo lekka emulsja w odróżnieniu od bardziej treściwego kremu do ciała nie powoduje wyprysków, a skóra jest świetnie nawilżona. Do twarzy mam krem, ale ta emulsja to kolejny kosmetyk TBS, który będę regularnie kupować.

4. Alessandro Hand Spa Magic complete sea salt & natural oil (29 zł / 30 ml). Myję ręce o wiele za często, ale tak to jest, kiedy się dużo gotuje. Niestety, skutkuje to tym, że mam wiecznie suchą skórę wokół paznokci. Ten peeling z olejkiem to szybkie i skuteczne rozwiązanie dla osób takich, jak ja. Wystarczy wycisnąć odrobinę na dłoń, energicznie wcierać przez kilkadziesiąt sekund i gotowe. Jasne, potem 5 minut radzę siedzieć z dłońmi w górze i pod żadnym pozorem nie dotykać komórki (kto raz stłukł ekran, ten wie, dlaczego to mówię), ale to nadal błyskawiczna metoda radzenia sobie z przesuszoną skórą.

(5 minut później)

5. Mio Shrink to Fit (169 zł / 100 ml). Kosmetyk idealny na lato, bo chłodzący. Podobno niektórym daje uczucie lodu na skórze – mnie dawał tylko lekki chłodek, ale podczas kilku gorętszych dni było to wymarzone działanie. Czy poza tym działa, czyli ujędrnia i wyszczupla? Jedno jest wypadkową drugiego, a ujędrnienie da się zauważyć prawie zawsze przy regularnym stosowaniu – zwłaszcza, jeśli jest połączone z chwilą masażu. Nie wiem, czy wróci do mojej łazienki, chociaż chłodzenie i bezpieczne opakowanie (pompka) bardzo mi odpowiadały.

6. dr. brandt Laser FX Bright Serum (349 zł / 30 ml). Mam przebarwienia – jedno całkiem spore na czole i mniejsze wokół ust. W zasadzie powinnam napisać, że miałam, bo miesiąc regularnego stosowania tego serum sprawił, że z Gorbiego na czole (tak, moje przebarwienie nazywa się Gorbi, bo dlaczego nie) zostało może 5%. Teraz, kiedy słońca jest więcej, darowałam sobie kosmetyki rozjaśniające, pilnuję tylko kremu z filtrem. Jeśli Gorbi nie wróci po lecie, to kupię następne opakowanie – a na razie wszystko wskazuje na to, że przebarwienie zniknęło, bo zwykle było już całkiem widoczne o tej porze.

7. Sephora nawilżająca śmietanka do ciała (75 zł / 470 ml). Raaaany, jak to ładnie pachnie. Konsystencja też bez zarzutu. Jeśli lubisz masła do ciała, to polecam Ci ten kosmetyk na lato – bo jest lżejszy niż masło, pachnie w sposób kojarzący się z latem (chociaż to tylko miły dodatek) i świetnie nawilża.