Automatyczne odkurzacze to nic nowego, ale jakoś nie widać ich w polskich domach. Dlaczego?
 
Pierwszym czynnikiem, który może odstraszyć potencjalnego nabywcę automatycznego odkurzacza jest jego cena. Można taki sprzęt kupić nawet w cenie poniżej tysiąca złotych, ale bardziej zaawansowane urządzenia potrafią kosztować dwa i więcej tysięcy. Sugerowana cena Samsunga to prawie 2 700 zł, ale w sieci można go znaleźć już za dwa.  W każdym razie wydać dwa tysiące złotych na odkurzacz, który jest tylko drugim odkurzaczem w domu, to dla wielu osób ekstrawagancja. 
 
Drugi powód to skromny metraż mieszkań. Kiedy ma się do dyspozycji 50-60 metrów kwadratowych mieszkania, to najczęściej do ogarnięcia tego wystarczy jeden odkurzacz, a im mniej miejsca zajmuje, tym lepiej. Samsung NaviBot Silencio wcale nie jest taki mały, bo ma 36 cm średnicy i potrzebuje jeszcze trochę miejsca na stację dokującą. 
 
Kolejny powód to dokładność. A właściwie jej brak. Kiedy NaviBot po raz pierwszy okrążył moje mieszkanie, zdziwiłem się, że zostawił po sobie sporo kłębków kurzu. Niby dwie zmiotki z przodu zgarniają brud pod spód, gdzie znajduje się pozioma szczotka obrotowa ze ssawką, ale coś zawsze zostaje. W instrukcji Samsung wyjaśnia, że “po odkurzaniu mogą pozostać niezebrane zbitki kurzu, które powstały w trakcie pracy odkurzacza. Wyczyść zbitki kurzu innym narzędziem do odkurzania”. A więc trzeba mieć jeszcze co najmniej jeden odkurzacz. 
 
Nie dość, że polskie mieszkania są mikroskopijne, to jeszcze zwykle są zagracone. Z całym szacunkiem, ale minimalizm w polskim wydaniu to stół tylko na dwanaście osób, bo przecież gdzieś rodzina musi zasiąść przy komunii, na stypie, czy podczas licznych imienin i świąt. Tymczasem NaviBot nienawidzi nóg od krzeseł, bo się przy nich gubi. Inne przeszkody też nie są mile widziane, bo może się na nich zawiesić i nie skończyć cyklu. W dodatku odkurzacz stosunkowo mocno ociera się o ściany, więc jeśli nie macie wysokich cokołów, to spodziewajcie się kolorowych rys. 
 
No dobrze, ale czy automatyczny odkurzacz ma jakiekolwiek zalety? Ma, ale wymaga to pewnych kompromisów. Tak jak ze sprzątaczką, która nigdy nie posprząta idealnie, tak i z NaviBotem musimy przyjąć, że urządzenie tylko częściowo wyręcza nas z brudnej roboty. Niestety, raz w tygodniu trzeba będzie odkurzyć samemu, ale w międzyczasie NaviBot codziennie pozbiera piach, włosy i kurz, które pojawiają się w mieszkaniu wraz z dziećmi, zwierzętami i gośćmi. 
 
Na czas testów przestałem odkurzać i zostało mi to po oddaniu NaviBota. Kilka dni później rozejrzałem się po mieszkaniu. Dlaczego nikt tu nie sprząta?!
Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
Google+274
YouTube3k
Instagram5k