Olaboga. Poprzedni projekt denko pisałam na początku stycznia. Potem nie miałam weny – ani do pisania, ani do zdjęć kosmetyków (a umówmy się, one są ważne), potem nadrabiałam zaległości i projekt denko spadł z pierwszej dziesiątki rzeczy do zrobienia. I oto jestem, w połowie maja, z kosmetykami, które zużyłam w kwietniu. Nie ma tego dużo, ale za to wszystko jest dobre!

Projekt denko kwiecień 2019: kosmetyki do twarzy

Clinique Moisture Surge hydrating supercharged concentrate – myślę, że mogłabym zostać ambasadorką Clinique w ogóle, a ich żeli nawilżających w szczególności. Ja je naprawdę uwielbiam, nie ma dla mnie lepszego kosmetyku nawilżającego na dzień i na noc, na lato i na zimę, na podrażnioną skórę (NIC mi tak nie ratuje nosa przy katarze, jak Clinique). Ten preparat ma najlepsze możliwe opakowanie – przezroczystą butelkę z pompką i ruchomym denkiem. Dzięki temu dobrze wiesz, ile Ci go zostało, nie zanieczyszczasz preparatu palcami i nie musisz wytrząsać resztek. Cena: 125 zł / 48 ml, do kupienia np. w perfumeriach Sephora.

Ministerstwo Dobrego Mydła hydrolat lipowy – kolejny kosmetyk w doskonałym opakowaniu. Hydrolat zamknięty jest w ciemnej butelce z atomizerem – dzięki temu nie zepsuje się wskutek działania światła (a nawet w umiarkowanie doświetlonej łazience ono działa!), a nakładanie jest proste. Ja i tak nie pryskam hydrolatem na twarz, tylko na dłoń i stamtąd rozprowadzam go na skórze twarzy, szyi i dekoltu, ale jeśli wolisz bezpośrednią aplikację, to coś dla Ciebie. A co ten hydrolat robi? Łagodzi, nawilża, świetnie sprawdza się i rano i wieczorem. Bardzo polecam! Cena: 26 zł / 50 ml, do kupienia w sklepie Ministerstwo Dobrego Mydła, także przez internet.

Projekt denko kwiecień 2019: kosmetyki do ciała

Bath & Body Works Juicy Georgia Peach nourishing hand cream – zwykle nie jestem fanką kosmetyków B&BW, bo są tak nieznośnie perfumowane, że po wizycie w sklepie mam ochotę się wywietrzyć. Ale w małych dawkach niektóre ich zapachy są przyjemne – a perfumowany krem do rąk to dla mnie miły element dnia. Ten akurat trzymałam przy łóżku, więc nie mogę powiedzieć, na ile jest to wydajny kosmetyk – używałam go raptem raz dziennie. Doceniam jednak zamknięcie z klapką i skuteczność działania. Niestety, nie ma go już w ofercie amerykańskiego sklepu internetowego – odkąd byłam w sklepie ostatnio, opakowania zmieniły się na bardziej nowoczesne, a te starsze, bardziej krzykliwe są wycofane. Może warto wybrać się tam ponownie?

Granado Pharmacias Calendula manteiga corporal – masło do ciała brazylijskiej marki aptekarskiej. Niezły skład (chociaż substancje perfumujące są dość wysoko, no i są olejki eteryczne, które dla wielu osób są niepożądanym składnikiem), niezwykła wydajność – to masło używałam ponad 2 miesiące! Nie przesadzam, naprawdę wystarczyła odrobina, żeby rozsmarować na skórze. Kiedy na początku wzięłam go tyle, ile zwykle nakładam masła do ciała The Body Shop (które też uważam za wydajne), nie chciało się wsmarować, bo go było za dużo. Cena: ok. 100 zł / 200 ml, do kupienia w Sephorze (chwilowo wyprzedane, ale zaraz wróci – warto polować!)

Jessica Phenomen Oil – olejek do skórek wokół paznokci. Tak, wiem, to ja się wyśmiewałam z kremów do małego palca u nogi, ale chyba muszę odszczekać moje dowcipy. Olejek do skórek wokół paznokci bardzo się przydaje, bo wchłania się szybko, a jest bardziej skoncentrowany niż krem. Suche skórki to moja zmora, a ponieważ raz w tygodniu pokazuję dłonie w nagraniu, muszę ich pilnować. Miałam mniejsza pojemność olejku, a i tak wystarczył mi na jakieś pół roku używania. Warto! Cena: około 50 zł za 7,5 ml, do kupienia w dobrych salonach kosmetycznych (np. w Studio M.M. Magdalena Michoń w Rembertowie) i przez internet w Look Fantastic.

Umami Natural Cosmetics mydło paczula & złoto 24k – niedawno na Instagramie pokazywałam moich ulubieńców, w tym tonik z tej samej linii. Jego zapach tak mnie zachwycił, że użyłam też mydła, mimo że nie lubię mydeł w kostce i nie używam ich. Rozumiem poniekąd, że chodzi o bliskość naturze, ale wiecznie wilgotne mydło, które przylepia się do podstawki pod prysznicem, nadal nie jest dla mnie rozwiązaniem optymalnym. Zapach bardzo mi odpowiada, ale chyba kupię sobie olejek albo masło do ciała z tej linii. Cena: 30 zł / 160 g, do kupienia w sklepie internetowym Umami Natural Cosmetics.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Ania Gidyńska (@amgidynska) on

Projekt denko kwiecień 2019: perfumy

Jo Malone Earl Grey & Cucumber cologne – miły, przyjemny zapach, jak wszystkie tej marki. Dla osób, które nie lubią typowych kwiatowych, świeżych czy wodnych nut – wymarzony. Nie są to skomplikowane aromaty, ale bardzo przyjemne w noszeniu, doskonałe też jako prezent, bo trudno źle trafić. Uwaga – na Allegro roi się od podróbek, o czym pisałam w moim tekście Perfumy Jo Malone: jak rozpoznać podróbkę. Jeśli chcesz kupić perfumy Jo Malone, to tylko w Douglasie. Cena: 249 zł / 30 ml

Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
YouTube6k
Instagram5k