Lubię gadżety i nie ukrywam tego. Jakiś czas temu pisałam o innym monitorze aktywności, czyli o Fitbit Flex. Dziś recenzja Withings Pulse oraz wagi Withings Smart Body Analyzer.
 
Withings Pulse jest o wiele wygodniejszy od Fitbit Flex, jak chodzi o odczytywanie danych: wyświetlacz pokazuje wykonane kroki, spalone kalorie, a urządzenie umie też zmierzyć puls. Niestety, nie jest wodoodporny i nosi się go na gumowym klipsie przy pasku, a nie na przegubie dłoni. To pierwsze utrudnia mierzenie kalorii spalonych np. podczas pływania czy żeglowania, a to drugie sprawia, że łatwo zapomnieć o urządzeniu, jeśli zmienia się ubranie w ciągu dnia. 
 
Co ważne, Withings Pulse łączy się bezprzewodowo ze smartfonem – i inaczej niż w przypadku Fitbita, lista współpracujących urządzeń jest długa. Jest dedykowana aplikacja Withings, która pozwala przeglądać na bieżąco nasze wyniki dotyczące aktywności, wagi (po podłączeniu wagi  Withings Smart Body Analyzer) czy spalonych kalorii. Naturalnie, aplikacja współpracuje też z innymi aplikacjami, jak choćby RunKeeper czy MyFitnessPal, dzięki czemu wpisywanie aktywności czy posiłków nie jest kłopotliwe. 
 
Sama waga to ciekawe urządzenie – nie tylko mierzy naszą masę ciała i przesyła te dane bezpośrednio do aplikacji, ale też ocenia procent tłuszczu w organizmie, co jest o wiele lepszym wyznacznikiem niż BMI. Po dotknięciu srebrzystego guzika pośrodku waga sprawdzi też jakość powietrza w pokoju – dlatego polecam ustawić ją w sypialni. Ja tak zrobiłam; sprawdzanie stanu powietrza dobrze wpłynęło na jakość snu. 
 
Sen też jest mierzony przez Withings Pulse – wystarczy wieczorem założyć Withings na rękę w specjalnej opasce i ustawić tryb snu. Jak wiadomo, dobry, odpowiednio długi odpoczynek to ważny element zdrowego trybu życia, ale także pilnowania wagi, więc nie jest to drugorzędna funkcja urządzenia. 
 
Minusy? Tak, są. Jak pisałam powyżej, Withings nosimy przy pasku. Jeśli akurat tego dnia ma się na sobie sukienkę albo choćby obcisły strój, urządzenie trudno gdzieś schować i wygląda to nieco dziwnie. Producent wprowadził już na rynek nową wersję – Withings Pulse O2 nosimy na nadgarstku, ale Withings Pulse nie oferuje tej możliwości. Opaska na noc jest na tyle szeroka, że nadaje się jako element stroju sportowego, ale zdecydowanie nie wieczorowego. 
 
Czy warto w takie urządzenia inwestować? To rzecz gustu i podejścia do własnej aktywności. Są osoby, którym w zupełności wystarczają aplikacje w komórce. Zrobiłam porównanie – i niestety, komórka liczy moje kroki na tyle niedokładnie, że nie ma o czym mówić. Oczywiście, do mierzenia trasy biegu czy średniej prędkości smartfon wystarczy, ale jeśli chce się mieć urządzenie, które precyzyjnie mierzy cała moją aktywność danego dnia, to monitor aktywności to świetny wybór. Withings Pulse wygrywa dzięki świetnej, wygodnej i dostępnej na większość smartfonów aplikacji. 
 
 
 
Dziękuję firmie Alstor za urządzenia do testów. 
Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
YouTube6k
Instagram5k