Baza pod maseczki Maskimizer Origins – mój test

Kiedyś miało się butlę szamponu familijnego, krem Nivea do ciała i do twarzy, mydło do mycia i starczyło. No, jeszcze butelkę perfum. Teraz mamy krem na dzień, na noc, pod oczy, krem na wypryski, serum, maseczkę nawilżającą, oczyszczającą, peelingującą… i bazę pod maseczki. Maskimizer Origins dostałam od Sephory po jednym ze spotkań prezentujących nowości i na widok tego preparatu przewróciłam tylko oczami. Co jeszcze, krem do dużego palca u stopy? Ale muszę odszczekać moje pierwsze przemyślenia, bo baza pod maseczki Maskimizer Origins to kosmetyk wart zainteresowania.

Baza zamknięta jest w butelce ze sprayem, więc nakładanie jest łatwe – wystarczy kilka psiknięć na twarz, żeby pokryć ją całą nawilżającą mgiełką. Kiedy dostanie się do oczu, baza trochę szczypie, ale w zasadzie nie do demakijażu oczu służy, więc nie traktowałabym tego jak ogromny minus. Plusem jest skład – nie ma tu żadnych nut zapachowych, żadnych olejków eterycznych. Mnie one w kosmetykach nie przeszkadzają, ale rozumiem, że dla wielu osób mogą być wadą nie do przełknięcia. Mamy za to składniki nawilżające, antyoksydacyjne, łagodzące podrażnienia – ekstrakt algi czerwonej, zielonej herbaty, rumianku, ogórka itd. Czyli faktycznie będzie działać tak, jak zapowiada producent – poprawi działanie maski nawilżającej, złagodzi efekt ściągnięcia po masce oczyszczającej. I działa – testowałam tę bazę Origins z kilkoma maskami i z każdą działa świetnie.

Mam jednak dla niej inne zastosowanie – jako etap pielęgnacji. W końcu skład jest podobny jak dobrego toniku, dlaczego więc nie używać jej po oczyszczeniu skóry? Gdybym miała ją oszczędzać na dni z maskami, nie dałabym pewnie rady jej zużyć przed upływem terminu ważności. Poza tym, serio, to tak dobry kosmetyk, tak przyjemny w stosowaniu, że chce się go używać. W blogu Late Afternoon Coffee przeczytałam, że baza pod maseczki Maskimizer Origins dobrze sprawdza się też jako baza pod makijaż. Tego nie testowałam, ale na pewno spróbuję, bo to też brzmi sensownie.

Czyli co, kupować? Jeśli szukasz nawilżającego sprayu, który ma wiele zastosowań, tak. Chętnie się dowiem, jak Twoim zdaniem można ten kosmetyk wykorzystać.

Cena: 75 zł / 95 ml, do kupienia w perfumeriach Sephora

Znajdź mnie również na:
RSS
Google+274
https://jestpieknie.pl/baza-maseczki-maskimizer-origins-moj-test/
YouTube2k
Instagram5k

Leave a Reply