Wakacje dzień 3 – Drezno i przyjazd do Berlina

Z Zamku Czocha wyjechaliśmy z samego rana, zjadłszy tylko śniadanie. Postanowiliśmy przespacerować się po Dreźnie po drodze do Berlina.

Drezno robi wrażenie. Zabytki i nowoczesne budynki współgrają ze sobą idealnie, bo nikt nie usiłował niczego zmieniać. Stare kamienice są kolorowe, pełne detali, a nowoczesne budynki, chociaż dorównują starym wysokością i nawiązują kształtem, to jednak nie imitują niczego. No i ogromne podziemne parkingi – da się to tak zorganizować, żeby wjechać do centrum miasta, ale nie zakorkować go na amen i nie zapchać każdego wolnego skrawka powierzchni samochodami.

Przeszliśmy się też po centrum handlowym – w końcu to też spacer. Niestety, nie ma niczego, czego by u nas nie było, nawet jeśli nazwy się trochę różnią, to oferta jest taka sama. Czyli niczego nie kupiliśmy.

Trasa do Berlina przebiegła bez większych rozrywek – po to są autostrady. Niemcy są o wiele bardziej uprzejmi na trasie – może po prostu bardziej obyci z trasami szybkiego ruchu niż Polacy. O ile 150 km do Łodzi z Warszawy to zwykle masa stresu, to tutaj naprawdę można włączyć tempomat i jechać. Jeśli trzeba zmienić pas, nie ma sprawy, nawet przy większym ruchu.

Dojechaliśmy do hotelu, który mieliśmy zarezerwowany. Kolejna rezerwacja z Miles & More i kolejne rozczarowanie. Tym razem na tyle duże, że od razu sprawdziliśmy, czy są pokoje w hotelu, w którym mieszkaliśmy przy poprzednim pobycie w Berlinie i wynieśliśmy się z Mark Apart Hotel po jakichś 40 minutach. Na szczęście ibis styles Berlin Mitte miało dla nas pokój, o wiele bardziej nam odpowiadający. Dla wyjaśnienia – pokój w pierwszym hotelu był na pewno większy, ale zaniedbany, z brudną wykładziną, popękanymi ścianami. W dodatku Wi-Fi uprawniało do podłączenia tylko jednego urządzenia, za każde kolejne musiałabym dopłacać. Na zdjęciach w sieci widać ten sam hotel, ale zdjęcia częściowo pochodzą chyba z dnia otwarcia hotelu i na pewno są dobrze wyretuszowane.

Piątek znaczy pizza – znaleźliśmy niezłą pizzerię na Linienstrasse, zamówiliśmy pizzę i wino. I tak skończył się ten dzień.

Udostępnij wpis:

Leave a Reply

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial