Jak nie marnować jedzenia

Według badań Eurostat, w polskich gospodarstwach domowych marnuje się ponad 2 mln ton jedzenia rocznie. GUS podaje, że mamy około 13,6 miliona gospodarstwa domowych. To by znaczyło, że w skali roku każde gospodarstwo domowe marnuje statystycznie 6,8 TONY jedzenia. Tona to 1000 kg. Jak nie marnować jedzenia?

Nie ma cudów. Zawsze coś się zmarnuje, czegoś się nie zje, coś się zepsuje. Ale można to ograniczać. Jak? Oto moje sprawdzone sposoby.

Przejrzyj zawartość lodówki, zamrażarki, spiżarni

Uwierz mi na słowo, nie będziesz chciała robić leczo ze słoików z zeszłego roku. Zjedz je, zanim pojawią się świeże warzywa. Nie trzymaj w nieskończoność porcji chili con carne w zamrażarce. To fakt, świetnie poddaje się mrożeniu, ale kilka miesięcy to górna granica przechowywania.

Planuj posiłki

Najlepiej siąść pod koniec tygodnia z kartką (w wersji bardziej technologicznej – z arkuszem kalkulacyjnym) i zaplanować, co będzie jedzone na śniadania, obiady i kolacje – uwzględniając to, co masz już w domu. Nie musi to być ani niepowtarzalne, ani super skomplikowane. Jeśli lubisz na śniadanie owsiankę, to jedz owsiankę – ale pamiętaj, że świeże maliny wytrzymają góra dzień-dwa, a nie tydzień. Obiady proponuję zaplanować na ciepło – poza szczytem lata, kiedy żar leje się z nieba, to dobry pomysł. Co do kolacji – u mnie zwykle jest to jakaś treściwa sałata. Ale jeśli wolisz, możesz zaplanować kanapki, coś na gorąco czy zupę, cokolwiek lubisz.

Przygotuj listę zakupów na podstawie planu posiłków

Jeśli lubisz mieć otwarte opcje, zapisz po prostu „warzywa na obiad we wtorek” na liście. Jeśli nagle uznasz, że zamiast pomidorowej zrobisz botwinę, bo pojawiła się w warzywniaku,

Oczyść i przygotuj składniki od razu

Najgorsze, co możesz zrobić, to wrzucić do lodówki torbę z filetem z kurczaka, dopchnąć ją do ściany pączkiem rzodkiewek i pójść spać. Skończy się tak, że albo będziesz jeść umiarkowanie świeże, zwiędłe warzywa i drugiej świeżości mięso, albo zapomnisz o czymś i potem to wyrzucisz. 6,8 tony, przypominam. Nie idź tą drogą. Warzywa rozdziel w torby lub pudełka. W wersji super-pracowitej, podziel je od razu na elementy dań. Przyznam szczerze, o ile lubię sałatki w słoiku, to perspektywa zrobienia w poniedziałek czegoś, co będzie czekać na podanie do piątku, nie jest dla mnie zachwycająca. Ale można już mieć oczyszczone rzodkiewki, posiekaną pietruszkę czy szczypiorek. Zajmij się też mięsem. Ja zwykle grilluję filet z kurczaka na zapas. Taki tylko oprószony solą i pieprzem pasuje do wszystkiego, łatwo dzięki niemu zwiększyć liczbę porcji, jeśli nagle okaże się, że mamy gości. Filety z kurczaka oczyszczam też i mrożę na zapas – to jedna z promocji, z których zawsze korzystam, ale…

Kupuj rozważnie produkty w promocji

Jeśli w promocji jest surowe mięso, np. filet z kurczaka czy udka i wygląda ono dobrze, możesz kupić więcej i zamrozić kilka porcji. Z warzywami jest trudniej. Co z tego, że papryka jest o wiele tańsza niż zwykle? Nie zjesz pięciu kilogramów w tydzień, a potem warzywo zwiędnie. Chyba, że chcesz z niej zrobić przetwory albo pokroić i zamrozić. Nie ma też sensu kupować produktów, których używasz sporadycznie. Jeśli na co dzień nie jesz oliwek, nie kupuj wielkiego słoja, bo wyrzucisz połowę.

Pokochaj zamrażarkę

To już wynika z punktu wyżej, ale poza mrożeniem składników, możesz też mrozić gotowe zupy, sosy, mięso. To szczególnie dobry pomysł po świątecznych ucztach. Pasztet jest super, ale nie będziesz go jeść z równą przyjemnością przez cały dzień. Domowa kapusta z grzybami jest pyszna, ale ciężkostrawna, więc szkoda męczyć się nią tak długo, aż dojdziesz do dna garnka. Za miesiąc będzie smakować lepiej.

Opisuj pojemniki i torby z jedzeniem

Jasne, da się bez wysiłku odróżnić sałatę od sera żółtego, ale warto zapisać, kiedy ser został otwarty, warto też opisać tajemniczy sos, bo butter chicken z makaronem smakuje dziwnie.

Podsumowując: żeby nie marnować jedzenia, trzeba zwracać na nie uwagę. Nie chcę uderzać we wzniosły ton, ale obecna dostępność wszystkiego, o każdej porze, jest rzeczą w Polsce nową. Nie pamiętasz, jak stałaś z mamą w kolejce, bo coś rzucili? Nie pamiętasz jedzenia na kartki? Ja pamiętam. Dlatego szanuję jedzenie, szanuję ludzi, którzy je przywieźli do sklepu, którzy je rozłożyli na półkach, szanuję producentów – bo dzięki nim mogę na kolację zjeść awokado z krewetkami, a nie chleb z margaryną.

Udostępnij wpis:

Leave a Reply

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial