Wróciliśmy wszyscy z wakacji, rok szkolny się zaczyna, powoli trzeba zacząć myśleć o feriach… Nie, to nie tak szybko. Co prawda postanowienia w stylu “nowy rok, nowa ja” najchętniej podejmujemy 1 stycznia, a potem nic z tego nie wychodzi, ale jesień (umowna, bo lato jeszcze trwa do końca drugiej dekady września) to doskonały moment, żeby zaplanować rzeczy, które przyniosą Ci spokój, ulgę i radość w nadchodzących miesiącach. Tak, wiem, poleciałam trochę poradniczkiem z Pani Domu, ale czytaj dalej. To jest lista, którą skompilowałam z moimi psiapsi – bierz z tego na zdrowie.
Spis treści
Zdrowie po lecie:
1. umówić ginekologa/urologa + wszystkie badania
Kiedy ostatnio byłaś u ginekologa? Nie pamiętasz? Nie szkodzi. Teraz jest doskonały moment, żeby to zrobić. Nie, nie ma “nie lubię”. Profilaktyka to podstawa. Jeśli nie lubisz tego lekarza, u którego byłaś ostatnio, to go zmień. Jeśli zmieniasz też przychodnię, zawnioskuj przedtem o wydanie dokumentacji medycznej, masz do tego prawo.
Dobry lekarz ma dla Ciebie czas, nie bagatelizuje Twoich odczuć, NIGDY nie drwi ani nie wyśmiewa. Jeśli coś takiego miałoby miejsce – pisz skargę. Zaraz, teraz.
Nawet jeśli masz jakieś odczucia dotyczące swojego zdrowia, które nie dotyczą układu rozrodczego, to też o nich powiedz. Tak naprawdę, gdybym nie przyznała się kilka lat temu mojemu ginekologowi, że nie podobam się sobie w rozmiarze L do XL i że czasem siedzę w samochodzie na parkingu i ryczę, nie poszłabym do endokrynologa, potem do drugiego, nie leczyłabym ani tarczycy, ani insulinooporności. Prawdopodobnie hodowałabym cichutko cukrzycę.
2. iść do dermatologa, zbadać znamiona
Odkąd moja matka została pacjentką onkologiczną z rakiem skóry (nie czerniakiem, czymś o wiele mniej niepokojącym, ale I TAK), regularnie umawiam się do dermatolożki. To akurat ta sama specjalistka, która usuwała zmiany skórne mojej matce w szpitalu, ale to w zasadzie tylko moja chęć udania się do sprawdzonej specjalistki.
Badanie znamion jest niekłopotliwe i bezbolesne – tyle, że trzeba się rozebrać. Ale to lekarz, więc nie ma sensu się krygować. Pamiętaj, że nawet jeśli smarowałaś się filtrami SPF, to słońce i tak potrafi zaskoczyć. Lato to czas, kiedy spędzamy więcej czasu na zewnątrz, a nasza skóra jest mocno wystawiona na działanie promieni UV. Regularne kontrole to najprostszy sposób, żeby złapać ewentualne problemy w zarodku.
3. skonsultować z lekarzem listę koniecznych badań krwi i je umówić
Zanim zaczęłam się leczyć na tarczycę i IO, badania krwi zlecał mi mój ginekolog i z nim je omawiałam – i to on właśnie skierował mnie dalej. Jeśli nie masz (jeszcze, bo zachęcam do znalezienia) swojego ulubionego ginekologa, to umów się do internisty, do lekarza pierwszego kontaktu – byle szybko. Wiem, nikt nie chce zużywać dni urlopu na chodzenie po lekarzach, ale lepiej tak, niż żyć w nieświadomości deficytów zdrowotnych.
Pielęgnacja po lecie – co musisz ogarnąć?
4. przejrzeć wszystkie kosmetyki
Jeśli nie pamiętasz, kiedy były otwarte, to do śmieci. Jeśli zmieniły konsystencję, to już w ogóle. Słońce, wysokie temperatury i wilgotność w łazience sprzyjają szybszemu psuciu się produktów. Używanie starych kosmetyków może prowadzić do podrażnień, a nawet infekcji. Zrób porządki, uwierz, że poczujesz ulgę.
5. umyć pędzle do makijażu
To nie jest coś, co się powinno robić raz na pół roku, bardziej co kilka tygodni, ale od czegoś trzeba zacząć. Resztki makijażu, sebum i kurz to idealne środowisko do rozwoju bakterii, które lądują na Twojej skórze, powodując stany zapalne.
6. iść do fryzjera
Słońce, wiatr i słona woda (albo chlor z basenu) to dla włosów mordercza kombinacja. Często po wakacjach są suche, matowe i zniszczone. Dobry fryzjer nie tylko podetnie zniszczone końcówki, ale też dobierze odpowiednią maskę czy zabieg, który przywróci im blask.
7. iść na pedicure ALBO do podologa
To coś, o czym często zapominamy, bo przecież lato to klapki i sandały. Jednak stopy też potrzebują solidnej opieki, zwłaszcza po intensywnym sezonie. Podolog potrafi rozwiązać poważniejsze problemy, a pedicure to po prostu chwila przyjemności i relaksu, na którą zasługujesz.
8. iść do kosmetyczki
Jeśli po lecie masz nietypowe dla siebie przebarwienia, pryszcze etc., to punkt 2 – poszerzony o konsultację dot. skóry twarzy i jej doraźnych potrzeb.
Po lecie skóra woła o pomoc, serio! Słońce, chlor i słona woda (jeśli miałaś to szczęście) często powodują przesuszenie, przebarwienia, a nawet nasilenie trądziku. Profesjonalny zabieg to nie tylko rozpieszczanie się (choć to też, i w sumie to jest ekstra!), ale przede wszystkim realna pomoc. Nie musisz od razu rzucać się na Bóg wie jakie nowości. Czasem wystarczy dogłębne oczyszczanie i nawilżenie, a skóra odżyje na nowo. Oczywiście, jeśli masz ochotę, możesz spróbować na przykład oczyszczania wodorowego – u mnie sprawdziło się rewelacyjnie. Pisałam o tym zresztą więcej w poście Oczyszczanie wodorowe: sprawdziłam na sobie! Zaufaj mi, po takim zabiegu poczujesz się o wiele lepiej, a Twoja cera podziękuje Ci promienistym wyglądem.
A teraz czas na przyjemności!
9. zapisać wszystkie te wspaniałe miejsca, które się odwiedziło
Wakacje to czas cudownych wspomnień, ale bez notatek szybko ulatują. Zapisz nazwy tych pysznych restauracji, adresy klimatycznych kawiarni czy sklepy z pamiątkami, w których można było spędzić godziny. Te listy przydadzą się na przyszłość, kiedy będziesz planować kolejny wyjazd, albo kiedy ktoś zapyta Cię o polecajki. Pamięć jest zawodna, a zapisane wspomnienia są jak skarb.
10. użyć tej oliwy z Krety, serów z Francji czy Włoch, sardynek itd. z Hiszpanii czy Portugalii
No właśnie! Ile razy przywozimy coś pysznego z podróży i “oszczędzamy” na specjalną okazję, która nigdy nie nadchodzi? Zrób sobie małą ucztę z tych wakacyjnych smakołyków. Zaserwuj je na kolację z najbliższymi lub po prostu zjedz na zdrowie, kiedy masz ochotę.
Co warto zrobić po wakacjach?
Related posts

Cześć!
Mam na imię Ania. W moim blogu znajdziesz masę porad o tym, jak dobrze wybierać – tak, żeby było pięknie. Szukasz przepisu na obiad, chcesz zrobić udane zakupy, a może nie wiesz, jak rozpoznać podróbkę? Zapraszam!Masz pytania? Napisz do mnie:
ania@jestpieknie.pl