Coraz więcej nowości pojawia się najpierw w Sephorze po cichu, bez rozgłosu, tylko online. Tak było z Pixi, które pojawiło się jakiś rok temu, tak jest z The Inkey List, bardzo ciekawą linią kosmetyków. Jeśli nasuwają Ci się skojarzenia z The Ordinary, to słusznie, bo to podobna filozofia tworzenia produktów i jeszcze niższe ceny.

Kosmetyki The Inkey List: dostępność

Jak napisałam wyżej, kosmetyki można kupić w Sephorze – w tej chwili tylko online. Co więcej, nie da się praktycznie kupić wszystkiego naraz – ja na moje zamówienie czekałam ponad tydzień, bo zależało mi na konkretnych preparatach. W sprzedaży w polskiej Sephorze jest 15 produktów, które były dostępne w momencie premiery marki.

Kolejne miejsce, gdzie można kupić The Inkey List, to Zalando – tak, na Zalando jest masa kosmetyków pielęgnacyjnych! Niestety, są tylko cztery produkty.

Miejscem, gdzie jest dostępna (to znaczy teoretycznie, o ile coś się nie wyprzeda) cała linia licząca w tej chwili 20 produktów, jest sklep Cult Beauty. Wysyła do Polski, przy zakupach powyżej 40 funtów za darmo i nie ma ograniczeń w wysyłce The Inkey List do Polski (niektóre inne marki nie mogą być do nas wysyłane, niestety).

 

Kosmetyki The Inkey List: skład

Nazwa każdego z kosmetyków informuje nas o tym, jaka jest substancja aktywna. Są kremy, sera, toniki, olejki – w zależności od potrzeb skóry dobierzesz to, co Ci się przyda. Co ważne, kosmetyki są stworzone bez żadnych dodatków, „ozdobników” – nie ma substancji zapachowych, koloryzujących, niczego niepotrzebnego. Ale czy to znaczy, że są idealne? Nie, bo nie ma kosmetyków idealnych, tylko idealnie dobrane.

O tym, dlaczego skład kosmetyków jest ważny, pisałam w blogu (tutaj), ale ważne są też inne aspekty. Zaraz do nich wrócę.

Kosmetyki The Inkey List: stosowanie

Nie ma tu jednoznacznych podziałów na kosmetyki na noc czy na dzień, ale sam producent poleca kilka zasad:

Witamina C i Q10 będą najskuteczniejsze rano, bo dzięki właściwościom antyoksydacyjnym ochronią skórę przed miejskimi zanieczyszczeniami.
Kwasy AHA i retinol najlepiej stosować wieczorem, bo mogą zwiększać wrażliwość na słońce. Podobnie olejek różany czy konopny, z uwagi na treściwą konsystencję, najlepiej sprawdzą się jako ostatni element wieczornej pielęgnacji.
Kwas hialuronowy można używać i rano, i wieczorem – mocno nawilża, utrzymuje wilgoć w skórze. Jeśli użyjesz go zaraz po oczyszczeniu i przemyciu twarzy tonikiem, pomoże kolejnym preparatom zadziałać bardziej skutecznie.

Kosmetyki The Inkey List: moje wrażenia

Kupiłam 5 kosmetyków z pierwszej serii i jak dotąd używałam czterech z nich. Moimi ulubieńcami są serum z kwasem hialuronowym i krem z kofeiną pod oczy. Serum ma niewielką pojemność, łatwo je dozować, więc wożę je ze sobą na wszystkie wyjazdy. Doskonale sprawdza się jako mocny nawilżacz pod kremem na dzień (ale nie zawsze jest to krem The Inkey List). Na pewno kupię kolejne, bo cena jest niewielka, a serum świetnie działa.

Krem z kofeiną kupiłam bez większego przekonania. Przyznaję, rzadko używam kremów specjalnie pod oczy, raczej położę tam serum nawilżające i krem do twarzy. Ale zaraz po tym, jak przyszły kosmetyki, miałam bardzo napięty kalendarz, dużo wczesnego wstawania, niedosypiania. O ile w samolocie mogę wyglądać dowolnie, to już na planie lepiej, żebym nie straszyła. I niepozorny krem za równowartość dwóch kaw w sieciówce sobie z tym radzi. Jeśli impreza poprzedniego dnia będzie wyjątkowo szampańska, możesz ten krem położyć na całą twarz.

Krem z kurkumą bardzo mnie zainteresował – kurkuma to silny antyoksydant. Sam krem raczej mi odpowiada, ale podejrzewam, że jego zapach będzie dla wielu osób nie do przyjęcia. Jest lekko gorzkawy, przyprawowy, a sam krem ma w dodatku żółty odcień. Mnie to nie przeszkadza, ale zanim go kupisz, przemyśl sprawę.

Na koniec zostawiam serum z witaminą C. 30% witaminy C w stabilnej formie, do tego silikony. Bardzo specyficzny produkt. Nie mam problemu z tym stężeniem – niedawno robiłam kurację z kosmetykami Clinique z witaminą A i C i tam miałam 10% stężenie witaminy C.

Raz czy drugi zakłuło mnie gdzieś przy szczęce, ale potem używałam go już bez problemu. Tutaj, co zabawne, przy trzykrotnie wyższym stężeniu, nie czułam nic – inaczej niż Ula z bloga The Daltonist, która czuła szczypanie nawet po rozrzedzeniu serum kremem czy olejkiem. Jeśli wiesz, że wysokie stężenia witaminy C są dla Ciebie kłopotliwe, podejdź ostrożnie do tego kosmetyku.

Z uwagi na jego specyficzną formułę – bardzo gęstą i tępą, trudną do rozprowadzania, proponuję odwrócić kolejność i stosować to serum po kremie, a nie przed. Inaczej trudno będzie ten krem rozprowadzić. A tak, skorzystasz z wygładzających właściwości silikonu i będziesz mieć doskonały grunt pod podkład czy krem tonujący.

Kosmetyki The Inkey List: ceny

Najtańszy kosmetyk tej marki kosztuje 26 zł, najdroższy – 47 zł. To poziom średniopółkowej pielęgnacji supermarketowej czy drogeryjnej. Jakość jest moim zdaniem o wiele wyższa, bo nie ma tu zapychaczy, niepotrzebnych dodatków, barokowych nazw i udziwnionych opakowań. Nie znaczy to jednak, że uważam The Inkey List za największe objawienie i jedyną markę pielęgnacyjną, na którą warto wydać pieniądze. Będę konsekwentnie testować kolejne kosmetyki z oferty (teraz chyba zamówię na Cult Beauty te niedostępne jeszcze w Polsce) – pewnie znajdę jeszcze kilka takich, które włączę na stałe do mojej pielęgnacji.

A Ty, znasz już kosmetyki The Inkey List? Jak Ci się spodobały?

Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
YouTube6k
Instagram5k