Chyba każdy wpis ostatnio zaczynam od tego, że mam bardzo dużo kosmetyków. Bo mam, to prawda, w dodatku ciągle pojawiają się nowe. Ale też jestem bardzo skrupulatna i jak założę sobie, że czas wyczyścić zapasy, to je czyszczę. Niektórych kosmetyków używam niezgodnie z pierwotnym przeznaczeniem – serum do twarzy na dłonie? Czemu nie! Ale wszystkich używam, staram się kończyć coś, zanim otworzę następne. Dziś podsumowanie tego, co skończyło się Markowi i mnie w marcu.
Spis treści
Twarz: Od kojenia po mocne składniki aktywne

Kojąca pianka myjąca BasicLab
To moje kolejne opakowanie i z pewnością będą kolejne – mam już kilka mini-opakowań przygotowanych z myślą o krótszych wyjazdach. Najbardziej lubię pianki do twarzy, od zawsze. Ta jest przyjemna w stosowaniu, dobrze myje skórę (nawet wieczorem, po całym dniu, chociaż wtedy używam jej dwukrotnie), nie podrażnia oczu (czego nie można powiedzieć o wielu preparatach do mycia twarzy, niestety) i jest wydajna.
Hydroaktywny tonik mleczny Bandi More Than Moist
Prezent od marki, ale nie jest to produkt, którego używałam z ociąganiem. Przeciwnie, żałuję, że się skończył. Ten tonik nie jest – moim zdaniem – w żadnym stopniu mleczny, raczej to przezroczysta, lekka mgiełka, doskonała po umyciu skóry, pod masażer do twarzy, albo po prostu, żeby dodać więcej nawilżenia. Aspekt tonizowania, czyli wyrównywania pH skóry, już dawno nie jest istotny, bo zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. Mimo to, tonik nawilżający to miły dodatek do pielęgnacji, sprawiający przyjemność i dobrze wpływający na nawilżenie.
Krem pod oczy z koenzymem Q10 Vianek Hero
Kolejny prezent od marki i kolejny kosmetyk, o którym pewnie bym nie pomyślała, a bardzo dobrze się sprawdzał. Mimo że to krem, w dodatku intensywnie żółty, był doskonały na początek dnia – nawilża skórę pod oczami, redukuje cienie i opuchliznę. Dobry, przemyślany skład, wygodne opakowanie z pompką. W kategorii kosmetyków przystępnych cenowo jest masa doskonałych produktów, po które warto zerknąć na dolną półkę w drogerii.
Maska do ust na noc Laneige (Mango)
Konieczność polowania na wersję mango po całym internecie mówi sama za siebie. Oczywiście wszystkie działają tak samo i w ogóle maska do ust nie jest kosmetykiem niezbędnym, ale komfort używania jest dla mnie ważniejszy niż rozsądek. Odkąd bardzo pilnuję pielęgnacji dłoni, stóp i ust, nagle jest z nimi o wiele lepiej – mimo że niedoczynność tarczycy i Hashimoto są utrudnieniem przy tym zadaniu.
Wygładzający żel myjący przeciw niedoskonałościom BasicLab
Taki żel do ciała raz na rok warto kupić i zużyć, szczególnie zimą i na przednówku. Dużo warstw ubrań, suche powietrze, zmiany temperatur nie służą skórze i bywa, że plecy, ramiona czy dekolt wyglądają kiepsko. Jedno opakowanie, które wystarczyło na kilka tygodni stosowania przez dwie osoby, to akurat tyle, żeby wyprowadzić skórę na prostą.
Ujędrniające serum wyrównujące BasicLab
Nie zamówiłam kolejnej butelki tylko dlatego, że mam imponujący backlog kosmetyków i twarde postanowienie wyczyszczenia zapasów (ban na zakupy obowiązuje!). To serum to coś wspaniałego. Komfort stosowania jest ogromny, a serum współpracuje z każdym kremem i SPF. Połączenie peptydów miedziowych i prokolagenowych z PDRN to złoto dla każdej osoby 40+, mimo że intensywnie niebieskie (peptydy miedziowe odpowiadają za ten kolor).
Dramatically Different Moisturizing Lotion+ SPF 50 Clinique
O ile wiele preparatów z SPF jest trudnych w użyciu, bo konsystencja, kolor, zapach – ten jest idealny. Lekki, doskonale się rozprowadza, wchłania się od razu, nie bieli skóry, nie podrażnia, a butelka 75 ml pozwala na długie stosowanie ze wszystkim innym, czego używasz.
Włosing: Walka o objętość i kondycję

- Odżywka i serum przeciw wypadaniu BasicLab: Solidne pozycje w codziennej trosce o włosy i objętość. Serum spisywało się świetnie przy regularnym, porannym masażu – u Marka, bo to jego kosmetyk.
- Maska Seboradin: Klasyk gatunku, kiedy włosy potrzebują odżywienia. To też jeden z kosmetyków Marka w tym zestawieniu. Pewnie jego dziesiąte opakowanie – a to o czymś świadczy, prawda?
- Spray Ouai: Genialny do stylizacji i nadawania tekstury bez niepotrzebnego obciążania pasm. Moje trzecie opakowanie i czwarte już stoi w łazience.
Ciało: Masła, żele i zapachy

- Pianka Rituals & Żel Molton Brown: Dwa mocne punkty pod prysznicem, które robią robotę głównie zapachem. Czysta przyjemność stosowania.
- Masła The Body Shop (Velvet Fig & Pistachio oraz Shea & Saffron): TBS potrafi w masła do ciała jak mało kto. Bogate, gęste, idealne na zregenerowanie skóry po zimie.
- Masło Trader Joe’s (Vitamin C Firming Body Butter): Przywiezione z USA, bardzo przyjemne zaskoczenie o świetnym, cytrusowym aromacie.
- Clinique Happy: Zapach, który zawsze poprawia nastrój. Zużyty do ostatniej kropli.
Dodatki: Stopy i dłonie

- Regenerujący krem do stóp CeraVe (SA Renewing Foot Cream): Dzięki zawartości kwasu salicylowego i ceramidów to absolutny ratunek dla szorstkiej skóry. Jeden z tych kosmetyków, które naprawdę działają i dają długotrwałe efekty. Tylko ten krem do stóp kupuję, zawsze szukam najlepszej oferty i biorę 4-5 opakowań.
- Nawilżający krem do rąk BasicLab (Famillias): Lekki, szybko się wchłania, idealny na biurko do regularnego stosowania w ciągu dnia, bez zostawiania tłustych śladów na klawiaturze.
Moje sprawdzone polecenia:
- Torebki i akcesoria Coach – skoro zapasy kosmetyczne są sumiennie czyszczone (i pamiętamy o zakupowym szlabanie!), można z czystym sumieniem odłożyć zaoszczędzone fundusze na porządną, klasyczną torebkę, która nie skończy na dnie szafy po kilku miesiącach.
Related posts

Cześć!
Mam na imię Ania. W moim blogu znajdziesz masę porad o tym, jak dobrze wybierać – tak, żeby było pięknie. Szukasz przepisu na obiad, chcesz zrobić udane zakupy, a może nie wiesz, jak rozpoznać podróbkę? Zapraszam!Masz pytania? Napisz do mnie:
ania@jestpieknie.pl
