Wyjazdy z rodzicami nauczyły mnie pakowania “na zapas”. W licznych torbach i walizkach woziliśmy zapasy ubrań, bo a nuż się przyda. Kosmetyki też – bo to były lata 80-te i 90-te, nie było dogodnie umieszczonych Rossmannów wszędzie, dokąd pojechaliśmy, nie było hotelowych mydełek, balsamów, szamponów. Potem jeździliśmy na wakacje głównie samochodem. Pamiętam, jak moja kosmetyczka na wyjazd w góry zrobiła ogromne wrażenie na koleżance, z którą pojechałam. Ja miałam ze sobą kilkanaście kosmetyków – szampon, odżywkę, parę kosmetyków do twarzy, filtry, żel do mycia, nawet peeling do twarzy. Ona miała ze sobą szczoteczkę, pastę do zębów i duże pudełko kremu tzw. uniwersalnego.

Lata później kupiłam bardzo mały samochód z bardzo małym bagażnikiem i nagle moja kosmetyczka się zmniejszyła. Eksperymentowałam z mini-opakowaniami, czasem zabierałam w podróż kosmetyki wielofunkcyjne, czasem po prostu kupowałam coś na miejscu, ale czego bym nie robiła, kosmetyczka była pudłem, z którego wiecznie coś się wysypywało. Ponieważ nie lubię czegoś nie umieć, to podeszłam do tego problemu naukowo – i ustaliłam, co jest mi potrzebne oraz jak to osiągnąć.

Najlepsza kosmetyczka na wyjazd – oceń potrzeby

Jeśli jesteś osobą, która codziennie się maluje, układa włosy na wałki i poprawia lokówką, to pewnie moje rozwiązanie się u Ciebie nie sprawdzi. Nie oceniam, każdy robi to, co lubi. Ja już dawno temu zrezygnowałam z makijażu, bo zwyczajnie nie chce mi się o tym pamiętać, włosy noszę spięte, więc nie potrzebuję dodatkowych produktów ani narzędzi do stylizacji.

Ale muszę mieć ze sobą moje kosmetyki – i już sprawdziłam, że jeden krem mi nie wystarczy. Mam 44 lata, nie mogę polegać tylko na kremie nawilżającym. Moja kosmetyczka mieści pełen zestaw kosmetyków do twarzy, podstawowe kosmetyki do ciała – zwykle to, czego potrzebuję, jest w hotelu dostępne. Do tego antyperspirant, perfumy, kosmetyki dla Marka. Ale to nie wszystko.

Najlepsza kosmetyczka na wyjazd – co spakować?

Poza tym, co od razu przychodzi Ci do głowy, weź też rzeczy mniej oczywiste: kilka tamponów, podpasek, podstawowe narzędzia do manicure, sprawdzony krem do stóp, ładowarkę do szczoteczki elektrycznej. Igła z nitką i jakiś jeden awaryjny guzik to też dobry pomysł, podobnie jak kilka agrafek.

Jeśli potrzebujesz ściągi, to poniżej mój zestaw:

  • szczoteczka do zębów i końcówki do niej
  • pasta do zębów (polecam mini-opakowania, pytaj swojego dentystę!)
  • krople do oczu
  • płyn do płukania ust
  • antyperspirant – jeden dla dwojga
  • perfumy – w mini-opakowaniu, coraz więcej marek takie oferuje
  • krem do stóp
  • patyczki do uszu
  • wkładki higieniczne
  • tampony
  • zestaw „krawiecki” (igła, kilka kolorów nici, 2 guziki, 2 agrafki)
  • pianka do twarzy (w mini-opakowaniu, można takie kupić np. na Allegro, bardzo dobrze działają i są szczelne)
  • tonik do twarzy (do opakowania z zestawu miniaturek przelewam tonik z dużej butelki)
  • serum z kwasami
  • serum nawilżające
  • krem pod oczy
  • krem odżywczy do twarzy
  • filtry do twarzy

Najlepsza kosmetyczka na wyjazd – co wybrałam?

Kupiłam kosmetyczkę Peak Design. To w ogóle część większego zestawu, czy raczej kolekcji dodatków do pakowania. Peak Design to marka toreb i plecaków dla fotografów – Marek ma też ich plecak fotograficzny, bardzo go sobie chwali.

Przede wszystkim jestem pod wrażeniem tego, jak dobrze można zaprojektować coś pozornie tak banalnego. Nadal można kupić zestaw trzech kosmetyczek, wkładanych jedna w drugą – i jest to bardzo wygodne rozwiązanie, kiedy nie musisz ograniczać się z tym, co zabierasz i jakiej jest pojemności.

Ale jeśli dużo latasz samolotem, czy to zawodowo, czy prywatnie, albo lubisz podróże kamperem, to mała, super-pakowna kosmetyczka jest bardziej rozsądnym wyjściem.

Tu zobaczysz, jak jest pakowna:

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Ania & Marek (@aniaimarekjada)

Linki w tekście mogą być afiliacyjne. Nie wpływa to na moje opinie.