Idzie lato, marzymy o złotej opaleniźnie i lekko pofalowanych, muśniętych słońcem włosach. Ale nie wszystkie chcemy brać na wakacje torbę kosmetyków do stylizacji, szczotkę, suszarkę, lokówkę… Czy spray z solą morską zastąpi je wszystkie?

Czy spray z solą morską to dobry pomysł?

Pierwszy raz kupiłam sobie taki spray jakieś 2 lata temu. Wtedy zapuszczałam włosy i chciałam uniknąć przyklepanej fryzury, a jeszcze nie bardzo było co wiązać. Wtedy spray z solą morską totalnie mnie zachwycił – nagle włosów robiło się jakby więcej, a przy tym wyglądały w ten niedbały sposób, o który mi chodziło.

Ostatnio kupowałam nowe opakowanie w styczniu – przed wycieczką do Dubaju. W ogóle nie lubię suszyć włosów, nie wożę ze sobą suszarki, no i uznałam, że przy 20C nie będzie to potrzebne. Stopni było nawet więcej, bo temperatura dochodziła do 28C, więc rano wystarczyło wziąć prysznic, umyć głowę, spryskać włosy sprayem z solą morską i trochę je związać. Głównie dlatego, że teraz włosy sięgają mi do łopatek i zwyczajnie nie wyobrażam sobie nosić ich rozpuszczonych. Raz – potargają się. Dwa – będę wyglądać jak kuzyn cosiek:

kuzyn cosiek

I na związanych włosach efekt też był OK. Koczek był nieco bardziej niedbały, ale wyglądałam tak, jak chciałam – plażowo i wakacyjnie.

Czy spray z solą morską niszczy włosy?

Nie wydaje mi się, żeby było to coś gorszego niż codzienne suszenie, prostowanie czy inne tego typu zabiegi. Sprayu nie trzeba przecież używać każdego dnia – można go używać przemiennie z olejkiem do włosów, który co najmniej zneutralizuje wysuszające działanie soli. A skoro o wysuszaniu mowa, jest jeszcze jedna sytuacja, kiedy spray z solą morską sprawdza się na medal: tłuste włosy. Nie wdając się w dyskusje o tym, jak często czy jak rzadko najlepiej jest myć głowę, zdarza się czasem sytuacja, kiedy fryzura jest już lekko nieświeża, a nie ma czasu na mycie i układanie. Jeśli zostanie w domu albo noszenie cały dzień czapki nie wchodzi w rachubę, wystarczy spryskać włosy sprayem z solą morską a potem spiąć je lekko (nie rozczesywać, nie przylizywać!) i wrzucić na Instagram selfie z hashtagiem #wokeuplikethis.

O soli morskiej do włosów pisze też Monika z PerfectBasic – koniecznie zajrzyj do niej i sprawdź, jakie kosmetyki poleca!

Spray z solą morską: moi ulubieńcy

Nic na to nie poradzę, mój najulubieńszy spray z solą morską do włosów to Bumble and bumble Surf Infusion, 59 zł / 45 ml, do kupienia w perfumeriach Sephora. Wiem, to bardzo dużo pieniędzy jak za słonawą wodę w rozpylaczu, ale jego największą zaletą jest zawartość olejków pielęgnacyjnych. Co? No właśnie. Takie połączenie jest moim zdaniem optymalne, jak chodzi o troskę o stan włosów. Właśnie skończyłam mini-opakowanie i chociaż mam z 5 innych sprayów z solą morską, chyba kupię ten ponownie, tak bardzo go lubię.

Kolejny produkt, który bardzo lubię, to Bumble and bumble Surf Spray, 65 zł / 50 ml, do kupienia w perfumeriach Sephora. Ma tę zaletę, że można go kupić w zestawie z mini-szamponem i mini-odżywką tej samej firmy, wystarczy na całe wakacje, łatwo go spakować. Ma trochę uciążliwy zapach.

Toni & Guy Casual spray na bazie soli morskiej, 18,90 zł / 75 ml, do kupienia w drogeriach Rossmann, to wybór o wiele bardziej ekonomiczny. Ma ładny zapach, bardzo dobry rozpylacz, jest dostępny w każdym Rossmannie, więc nawet jeśli go zapomnisz spakować, to kupisz go nad morzem czy na Mazurach.

Jeśli wolisz większe opakowanie, każdy z wymienionych tutaj sprayów ma też wersję łazienkową, a nie podróżną. Bardzo miło wspominam Tigi Catwalk Session Series spray z solą morską, ca. 30 zł / 270 ml, ale zmęczenie całej tej butli było dla mnie wyzwaniem, bo jesienią i zimą nie używam sprayu z solą morską do włosów. 

Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook15
Facebook
Google+274
YouTube3k
Instagram5k