Ulubieńcy (i nie) – lipiec 2017

Tak, wiem, dziś 15 sierpnia. Nie spieszyłam się z napisaniem tego tekstu. Głównie dlatego, że podczas robienia zdjęć zorientowałam się, ile tego jest.

Zaczynamy od tego, co najlepsze:

Peeling enzymatyczny Dermalogica (222 zł / 75 g). Mój absolutny ulubieniec, kupowany dotąd gdzieś poza Polską. Leciutki, łatwy w używaniu, dobry choćby i codziennie, chociaż zwykle używałam go jakieś 2-3 razy w tygodniu. Wydajny, co przy tej cenie ma znaczenie. Z bloga Rose&Vanilla dowiedziałam się, że można już robić zakupy normalnie przez stronę producenta, co mnie cieszy.

Masło do ciała The Body Shop (69 zł / 200 ml, ale trafiają się lepsze oferty w sklepach – trzeba pilnować na Facebooku). Malinowe pachnie malinami, bardzo naturalnymi, świetnie odżywia, jest też wydajne. No i dzięki takiemu a nie innemu opakowaniu zuzywa się każdy gram produktu.

Pianka oczyszczająca z wyciągiem z drzewa herbacianego The Body Shop (42 zł / 150 ml) – kolejne opakowanie już stoi pod prysznicem. To najlepsza pianka do twarzy, jaką znam. Pełen opis tutaj.

Serum z wit. C dr brandt (299 zł / 15 ml). To już kolejne opakowanie, opisywałam je w blogu tutaj – nie umiem znaleźć lepszego. Drogie jak nie wiem co, ale warte pieniędzy.

Odżywka Repair Miracle Damage Control Aussie (ok. 25 zł / 250 ml) – tania, dobra, skuteczna odżywka. Po tym, jak przefarbowałam się na blond (z odrostami, haha), uznałam, że lepiej kłaść na włosy coś mocno odżywczego. Włosy są łatwe do rozczesania, nie przyklapnięte, a odżywka jest bardzo wydajna. W tej klasie – bez konkurencji.

Antyperspirant Mineral Pure Active Garnier (11 zł / 50 ml) – świeży zapach, dobre działanie. Właśnie kupiłam kolejną sztukę, to chyba o czymś świadczy? Pisałam o nim szerzej tu.

Etiaxil (ok. 40 zł / 15 ml) – zużywałam go przez ostatnie pół roku, stosując raz na 1-2 tygodnie. Może podrażniać skórę, ale jeśli chodzi o długofalowe działanie antyperspiracyjne, jest niezawodny.

Tonik Resibo (49 zł / 150 ml) – nie tylko działa, ale też jest wygodny w stosowaniu (spray!). Pisałam o nim więcej tutaj.

SPF 30 Mineral Sunscreen Fluid For Face Clinique (119 zł / 30 ml) – lekki, świetnie się wchłania, nie zostawia błyszczącej warstwy, w wygodnym opakowaniu (wąski “dzióbek”). Aha, świetny pod makijaż! To już kolejne opakowanie, poprzednie opisywałam rok temu. Mam teraz inny filtr Clinique i niestety to kompletnie nie to samo.

Czas na kosmetyki, które były OK, ale nie na tyle, żebym się zakochała.

Krem różany do twarzy Weleda (ok. 60 zł / 30 ml) zraził mnie różanym zapachem (po co perfumować krem do twarzy?) i alkoholem wysoko w składzie. Nie jest zły doraźnie, ładnie się nakłada, dobrze współpracuje z moim kremem BB (La Roche Posay BB Blur, więcej tu), tubka to lepszy pomysł od słoika, ale nie wrócę do niego.

Krem różany pod oczy Weleda (ok. 65 zł / 10 ml) jest lepszy od kremu do twarzy, bo nie jest perfumowany. Skład podobałby mi się bardzo – dużo olejków, ale alkohol i tutaj jest wysoko. Szkoda.

Oliwkowe mydło pod prysznic Ziaja (ok. 7 zł / 500 ml) nie jest szczególnie złe ani dobre. W działaniu przeciętne. Minusem jest butelka.

Żel pod prysznic ogórek & zielona herbata Dove (ok. 20 zł / 500 ml) jest taki sam, jak Ziaja, chociaż oczywiście pachnie inaczej. Gdyby nie niewygodna butelka, może jeszcze kiedyś bym go kupiła, chociaż mleczno-zielony kolor jest odstręczający.

ulubiency lipiec 2017

A co było naprawdę niedobre?

Serum do ciała wygładzająca eksfoliacja Lirene (ok. 20 zł / 200 ml) – kupiłam, bo chciałam sprawdzić. Niestety, mimo zawartości kwasu migdałowego (5% według producenta), nie robi absolutnie NIC. Pachnie chemicznie, plastikową świeżością, wchłania się szybko, chociaż u mnie zostawia lekko lepką, nieprzyjemną warstwę. Podejrzewam, że gdybym łączyła to serum z intensywnym masażem, efekt byłby lepszy, ale z uwagi na masaż, a nie preparat.

Balsam Evree My Super Balm (ok. 17 zł / 10 g) – ogromne rozczarowanie. Ma dobry skład, żadnych drażniących składników (no, może poza perfumami pod koniec), ale nie robi NIC. Jasne, przyjemnie nanieść go na usta, ale jeśli masz chociaż cień przesuszenia, nie licz na to, że sobie poradzi. Aha, opakowanie do grzebania palcem jest wyjątkowo niehigieniczne.

Serum rozświetlające Iossi (89 zł / 30 ml) – tak bardzo chciałam, żeby mi się spodobało! Robiłam do niego trzy podejścia. Niestety, konkluzja za każdym razem była taka sama: serum jest wyjątkowo tłuste, długo się wchłania, w dodatku ma intensywny, żółty kolor, który zostaje na pościeli. No i zapach – znów róża. Wiem, że to akurat kwestia osobista, niektórzy za nim przepadają, dla mnie jest naprawdę trudny do zniesienia. Kupię pewnie serum Iossi, które poleca Monika z Perfect Basic, bo wiem, że na pewno nie pachnie różami, ale może najpierw poproszę ją o demonstrację konsystencji.

Znajdź mnie również na:
RSS
Google+274
https://jestpieknie.pl/ulubiency-lipiec-2017/
YouTube2k
Instagram5k

Leave a Reply