Mówiłam niedawno w teście DS7, że zawsze miałam słabość do Citroenów. Ale czy C4 Cactus to taki Citroen, o jakiego mi chodzi? Zapraszam na mój test i 8 rzeczy, które trzeba o nim wiedzieć.

Citroen C4 Cactus test – wygląd

Po pierwsze, to facelift pierwszej generacji Cactusa. Ta pierwsza była o wiele bardziej bezkompromisowa, jak chodzi o wygląd, ale może dla grupy docelowej to było nie do przełknięcia. Nowy Cactus jest mniej dziwny, ale też gumowe wstawki nie mają już żadnego sensu, bo przed niczym nikogo nie uchronią.

Citroen C4 Cactus test – prowadzenie

Po drugie, znów zachwyciłam się zawieszeniem. Marka Citroen w ogóle kojarzy mi się z dobrym zawieszeniem, chociaż bardziej kiedy wspominam C5 taty niż mojego ZX. Tutaj jest miękko, ale samochód nie przechyla się na zakrętach, po prostu dobrze reaguje na wszystkie nierówności na drodze.

Po trzecie, w ogóle prowadzenie Cactusa jest przyjemne, bo samochód jest zwinny, zwrotny, bardzo dobry do miasta. Jest wyraźna kamera cofania! Zmieniłabym tylko skrzynię na automat, bo ta tutaj jest mało precyzyjna i zabiera trochę przyjemności z prowadzenia.

Citroen C4 Cactus test – obsługa

Po czwarte, minimalistyczny wyświetlacz przed kierownicą bardzo mi się podoba. Cyfrowy prędkościomierz, ograniczenie na drodze, którą podróżujemy, ewentualnie dane z tempomatu i wskazówki zmiany biegów. W samochodzie o silniku 1.2 litra i mocy 130 KM nie ma sensu obserwować wahnięć obrotów.

Ale, po piąte, na ten minimalistyczny wyświetlacz przeniosłabym jeden komunikat – o zbliżaniu się do samochodu z przodu. To ma być francuski samochód na francuskie drogi, a tam wszyscy wszystkim leżą na zderzaku. Komunikat pojawia się na kilka sekund i zakrywa wtedy mapę, co podczas podróży po nieznanej okolicy może oznaczać ominięcie zjazdu i i nadłożenie drogi.

Po szóste, ponieważ nie jest to taki luksus jak DS7, nie mogę na stałe oglądać wyników spalania, są dostępne tylko po naciśnięciu przycisku. A samo spalanie? Jeździliśmy po autostradzie, po mieście, za miastem. Średnio 6 i cztery dziesiąte litra. Moim zdaniem bez zarzutu.

Citroen C4 Cactus test – wnętrze

Po siódme, oczywiście, że uchwyty na kubki są beznadziejne, butelka z wodą wypada na każdym zakręcie. Są za to spore kieszenie w przednich drzwiach, monstrualne kieszenie w drzwiach z tyłu, no i duży schowek przed pasażerem. Fajnie, prawda? Tak, ale skoro mamy tu schowek, to poduszki czy kurtyny powietrzne są zamontowane tu, na górze. Dlatego osłony przeciwsłonecznie najlepiej przydadzą się do wetknięcia tam biletu z autostrady, bo przed słońcem osłaniają w niewielkim stopniu.

Citroen C4 Cactus test – bagażnik

Mówiąc o schowkach, po ósme, bagażnik. Około 350 litrów to moim zdaniem przyzwoity wynik, Kia Stonic ma o ponad 20 litrów mniejszy bagażnik. Zapakowaliśmy na weekend nasze rzeczy, lodówkę podróżną, skrzynkę z warzywami i zostało jeszcze sporo miejsca.

Citroen C4 Cactus test – podsumowanie

Citroen C4 Cactus jest odpowiednio citroenowy, żeby ucieszyć fanów i odpowiednio praktyczny, żeby kupił go ktoś spoza grupy użytkowników forum francuskie.pl. Nie jest idealny, ale swoje błędy dzieli z innymi samochodami marek Citroen czy Peugeot. A Ty, co myślisz o Cactusie? Daj mi znać w komentarzu.

Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
Google+274
YouTube4k
Instagram5k