Lubię dane. Dane pozwalają oceniać sytuację, zmieniać plany, podejmować świadome decyzje. Mam już smartfon (o moim najnowszym nabytku, Sony Xperia 1, pisałam w blogu) i smartwatch (o nim napiszę niebawem). Inteligentna waga była następna na liście.

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: wygląd

Waga iHealth Labs Core jest ładna, zgrabna i stabilna. Ma wyraźny, kontrastowy wyświetlacz – dla mnie to ważne, bo bez okularów widzę tyle, co kot napłakał, a tutaj jestem w stanie sprawdzić odczyty nie zakładając ich.

Waga dostępna jest w jednym kolorze – białym. Moim zdaniem to dobry wybór, bo będzie pasować do prawie każdego koloru wnętrza. Mam białą łazienkę, więc u mnie pasowałaby najlepiej, ale ustawiłam ją w sypialni – to dlatego, że chciałam skorzystać z jednej dodatkowej funkcji wagi, o której za chwilę.

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: pierwsze uruchomienie

Coś, co mnie bardzo ujęło, to naklejka na wadze z napisem: “You are more than just a number, you are beautiful!” W świecie, gdzie każdy z nas ocenia i jest oceniany pod kątem wyglądu, nawet nie do końca świadomie, takie słowa są ważne. Może to brzmieć dziecinnie, ale uważam, że to dobrze, że producent sam zachowuje pewien dystans do danych, które jego urządzenie pozwala mierzyć.

Waga współpracuje z dedykowaną aplikacją. Pierwsze uruchomienie jest łatwe i szybkie, zwłaszcza że do wagi dołączona jest instrukcja, która wskaże nam, co zrobić, gdybyśmy się jakimś sposobem zgubili.

Z wagi może korzystać do 20 użytkowników – to o wiele więcej, niż w przeciętnym gospodarstwie domowym. Można mierzyć się od razu, ale jeśli kolejny użytkownik chce mieć osobne konto, gdzie jego dane będą zbierane, musi założyć je na stronie – no właśnie, na której? Odpowiednia dla Polski strona to ihealthlabs.eu, nie .com. Po tym krótkim problemie wszystko już działało poprawnie.

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: korzystanie

Waga sama wie, który z użytkowników na nią wchodzi – zwykle w domu różnice w masie ciała są na tyle znaczące, żeby rozpoznać od razu, czy ważę się ja, czy Marek. Pomiar trwa kilkanaście sekund, a dane są przekazywane do aplikacji. Nie trzeba trzymać telefonu w dłoni, waga i telefon same się dogadają przy kolejnym uruchomieniu aplikacji.

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: mój test

Niestety, aplikacja nie współpracuje z innymi (np. do ustalania codziennego menu czy wpisywania wypitych płynów) – popularny myfitnesspal jest „coming soon”. Z drugiej strony, producent wagi oferuje cały ekosystem urządzeń pomiarowych – poza wagą, dostępny jest smartwatch, ciśnieniomierz, pulsoksymetr czy glukometr. Tutaj widać, że celem nadrzędnym stosowania takich inteligentnych urządzeń nie jest obsesyjna chęć dojścia do tego idealnego, wymarzonego wyglądu czy masy ciała, ale raczej panowanie nad zdrowiem. Odczyty z aplikacji można pokazać swojemu lekarzowi podczas wizyty – na pewno będą cenne dla oceny stanu zdrowia.

Jest jeszcze jedna funkcja, o której chciałam tu opowiedzieć – pomiar temperatury i wilgotności w pomieszczeniu, w którym waga się znajduje. Ma to na celu ustalenie, czy warunki działania są optymalne dla elektronicznego, a więc podatnego na wysoką wilgotność czy gwałtowne skoki temperatury urządzenia. Ale przy okazji można sprawdzić, czy tam, gdzie stoi waga, jest temperatura, jaką lubimy. Jako że moja waga stoi w sypialni, to mogę sprawdzić temperaturę na 2-3 godziny przed pójściem spać i szybko coś zadziałać. Wilgotność jest też ważna w zimie – przesuszone powietrze to trudności z zasypianiem i mniej relaksujący sen.

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: mój test

Masa ciała, na ile mogę to porównać ze wskazaniami mojej drugiej wagi domowej (też elektronicznej, ale nie „smart”) jest zgodne z rzeczywistością, nie ma odstępstw od normy. Co do badania składu ciała metodą bioelektrycznej analizy impedancji (BIA), jest ona oceniana jako mniej precyzyjna niż te stosowane w klinikach czy klubach sportowych (DEXA). Co za tym idzie, nie wpadam w depresję, kiedy waga powie mi, że mam trochę więcej tłuszczu w sobie, bo bardziej niż pojedynczy wynik interesuje mnie długofalowy trend.

Na potrzeby testu używałam wagi iHealth Labs Core codziennie rano, ale to o wiele za często. Zaleca się, żeby na wagę wchodzić na czczo, a poprzedniego dnia nie przyjmować większych dawek czy to alkoholu, czy kawy. Z tym bywało różnie, więc pojedyncze wyniki mogły być zaburzone. W normalnym użytkowaniu optymalne jest ważenie się raz w tygodniu, o podobnej porze – nie co do minuty, ale jeśli rano, to rano. Naturalnie, należy też ważyć się w minimalnym stroju – bielizna nie zaburzy wyników, ale t-shirt i spodenki już tak.

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: mój test

Inteligentna waga z aplikacją iHealth Labs Core: podsumowanie

Z jednej strony, dostępność podobnych produktów (smartwatche, inteligentne wagi) u różnych producentów wymusza na nich ciągłe optymalizowanie produktu, wprowadzanie ulepszeń tak, żeby klient był jak najbardziej zadowolony. Z drugiej, to sprawia, że wiele z nich nie „rozmawia” ze sobą. Wiadomo, każde będzie rozmawiać ze smartfonem, ale w tej chwili mam osobną aplikację do wagi, osobną do smartwatcha, osobną do ustalania menu na dany dzień i jeszcze jedną do wpisywania codziennego spożycia płynów. To uciążliwe, bo trzeba pamiętać o tym, co jest do czego, a zebranie danych w jednym miejscu jest w zasadzie niemożliwe.

Waga iHealth Labs Core kosztuje 399 zł.

Wagę otrzymałam od firmy iHealth Labs Polska. Nie miało to wpływu na moje opinie.

Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
YouTube6k
Instagram5k