Pisałam już i o tym, co zabrać na wakacje, i o mini-kosmetykach na podróż, ale z każdym wyjazdem zauważam, że nie wyczerpałam tematu. Nie jestem osobą, która podróżuje z kilkunastoma walizkami, ale nie wyznaję też zasady, że tydzień bez pielęgnacji to najlepszy pomysł na zdrową skórę (nie, nie jest to najlepszy pomysł). Dzielę się z Wami moimi pomysłami – a nuż Cię zainspiruję?
Ważne info na start: Wpis zawiera linki afiliacyjne w ramach współpracy reklamowej z Ceneo.pl. Polecam tylko to, czego sama używam – a dzięki porównywarce możecie upolować te rzeczy w znacznie lepszych cenach niż w sklepach stacjonarnych.
Spis treści
Podstawa: Dobra kosmetyczka podróżna (zależnie od planów)
Najpierw zastanów się, co jest dla Ciebie podstawą pielęgnacji. Jeśli nie wytrzymasz na wyjeździe bez toniku z kwasami czy tego jednego, jedynego preparatu do mycia twarzy, trzeba je uwzględnić w pakowaniu. Ale to nie znaczy, że musisz brać pełne tuby czy butelki – o tym za chwilę. Przemyśl też rzeczy oczywiste, jak żel do mycia ciała, pasta do zębów czy szampon. Zwykle są w hotelu albo można je kupić na miejscu.
O szamponie piszę, mimo że sama zdecydowanie wolę podróżować z własnym (i odżywką), bo wiem, że te dwa kosmetyki sprawią, że nie będę miała dnia złych włosów. Nie ma jednego, idealnego sposobu pakowania – każdy sam musi znaleźć swój.

Znajdź też dobrą kosmetyczkę. Jaka to? Taka, która ma sprawne zapięcie i którą łatwo wyczyścić. Po latach używania plastikowych kosmetyczek z zestawów kosmetyków, kupiłam z 10 lat temu dużą, pojemną kosmetyczkę i był to bardzo dobry wybór, bo zmieści się w niej wszystko. Ale przyznaję, kiedy pojechaliśmy camperem na wakacje, umiarkowanie się nadawała do noszenia pod pachą do umywalni. Jeśli więc planujesz dbanie o higienę w umywalniach na polach namiotowych czy w portach, lepsza będzie taka wieszana, plastikowa, z masą przegródek. I taką mam teraz – a ta druga lata ze mną tylko na dłuższe wyjazdy, kiedy mogę nadać bagaż i mieć ze sobą więcej niż niezbędne minimum.
Sprawdź pojemne kosmetyczki podróżne i wersje wiszące na Ceneo – od 18 zł

Higiena jamy ustnej: Szczoteczka elektryczna to mus
Od lat używam wyłącznie szczoteczek elektrycznych – kto raz spróbował, ten wie, że powrót do manualnej to jak przesiadka z nowoczesnego auta do wozu drabiniastego. Przez długi czas jeździłam ze starszymi modelami, ale technologia idzie do przodu. Aktualnie moim podróżnym (i domowym) hitem jest Oral-B iO 6 – taką poleciła mi moja dentystka. I powiem Wam tak: zauważyłam różnicę po przesiadce ze szczoteczki starszego rodzaju. Czyszczenie jest przyjemniejsze, nie mam problemu z dziąsłami (mam chyba genetyczne uwarunkowanie do paradontozy), co więcej – kamień nazębny odkłada się o wiele wolniej. A to ostatnie oznacza rzadsze wizyty u dentystki na oczyszczaniu zębów.
W zestawie ze szczoteczką jest mini-etui na 2 końcówki – bardzo praktyczne na wyjeździe, bo oboje z Markiem używamy tej szczoteczki. Bateria wystarcza nawet na 14 dni, ale i tak zwykle zabieram ze sobą ładowarkę. Wiem, że teoretycznie są te etui z ładowarką na USB, ale na 2-3 dni nie potrzebuję ładowania (wystarczy pamiętać o tym przed wyjazdem), a na tydzień i więcej wolę mieć normalną, stojącą na blacie w łazience ładowarkę, żeby naładować szczoteczkę w ciągu nocy (bo w dzień, przynajmniej w Europie, prąd w pokoju hotelowym zwykle jest odłączany).
Mój model kosztuje swoje, ale to inwestycja w święty spokój u dentysty. Zobacz aktualne promocje i najniższe ceny:
Sprawdź cenę mojej szczoteczki Oral-B iO 6 na Ceneo
Zobacz popularne szczoteczki Oral-B na Ceneo
Święty Graal: Dobrze dobrany krem do twarzy z filtrem SPF
Druga rzecz, która jest konieczna, to krem do twarzy z filtrem. O ile krem do ciała z filtrem można kupić w każdym kurorcie i w co drugiej wsi z agroturystyką, to krem do twarzy z filtrem trzeba dobrze dobrać, żeby nie powodował świecenia się, nie robił białej maski, nie zatykał porów, współdziałał z makijażem (hej, nie oceniam – chcesz się malować na wakacjach, to rób to).
O moich ulubionych kremach z filtram SPF pisałam w blogu obszernie – tam znajdziesz moje polecajki i linki zakupowe:
Tonik i oczyszczanie (Czytaj składy!)
Trzeci kosmetyk, który moim zdaniem warto ze sobą mieć, to tonik. Pewnie, można kupić w kiosku jakiś specyfik, ale tonik, w odróżnieniu od żelu do twarzy czy szamponu, zostaje na skórze. Jeśli nie doczytasz składu i okaże się, że kupiłaś coś z alkoholem (co wcale nie jest takie rzadkie) albo coś, co ma zapach inny od tego, co lubisz, to będziesz marnować czas i pieniądze, kupując kolejny preparat. I tak, oczywiście, tonik nie jest niezbędny w pielęgnacji, ale jeśli go w ogóle używasz, to znaczy, że DLA CIEBIE jest istotny. A to jest wystarczający powód.

Włosy bez „Bad Hair Day” (szczotka + miniatury)
Czwarta rzecz, którą warto wziąć ze sobą, to dobra szczotka do włosów. Rozczesywanie włosów po innym niż swój własny szamponie i innej odżywce (albo po szamponie z odżywką, który zwykle nie daje takiego wygładzenia) nie może zepsuć Ci dnia.
Ja nie ruszam się bez mojej szczotki [tu możesz wpisać np. Tangle Teezer lub inną, którą masz] oraz mini-opakowania mojej ulubionej odżywki – od jakiegoś czasu jest to BasicLab. Tę firmę lubię BARDZO i da się to zauważyć, ale ich kosmetyki po prostu działają. Poza tym, mogę bez wysiłku kupić 100 ml opakowanie odzywki (także szamponu, żelu do ciała, mniejsze opakowania pianek do twarzy itd.).
Podróżne szczotki do włosów Tangle Teezer – sprawdź ceny
Odżywka nawilżająca do włosów BasicLab – sprawdź ceny
Okulary: Czyste szkła to lepsze widoki
Ostatnia rzecz, o której jako osoba nosząca okulary muszę wspomnieć, to preparaty do czyszczenia okularów. Nieważne, czy wybierasz płyn w butelce ze sprayem i miękką, irchową ściereczkę, czy mniej eko jednorazowe chusteczki nasączane, nie pomijaj tego w pakowaniu kosmetyczki na wyjazd.
Moje podróżne triki (i dlaczego influencerki w samolocie się mylą)
Jest kilka sposobów na to, żeby wyglądać na wakacjach dobrze bez kilkunastu walizek. To, co tutaj opisuję, to już nie żelazny niezbędnik, ale warto rozważyć włączenie tych rzeczy do swojej kosmetyczki.
Chusteczki do demakijażu
Nie są bardzo eko, ale można się nimi umyć w razie potrzeby, nie tylko oczyścić twarz. W długiej podróży, czy to samochodem, czy samolotem, są doskonałym wyjściem, jeśli nie możesz wziąć prysznica.
Nasączone tonikiem płatki w torbie strunowej
Przypuśćmy, że Twój ulubiony tonik kupiłaś w dużym opakowaniu albo w szklanej butli. Może nie masz też ochoty przelewać go do mniejszych butelek – te kupowane w drogeriach nie zawsze są szczelne, łatwo też ukręcić gwint, od czego pęka zakrętka. Dlatego nasączenie płatków kosmetycznych (wielorazowych, jeśli jesteś większą zwolenniczką zero waste ode mnie) tonikiem i zamknięcie ich w torbie strunowej to dobre wyjście – nic się nie wyleje, nic się nie zmarnuje.
Ulubione serum i krem w jednym
Jeśli starasz się bardzo ograniczyć rozmiary kosmetyczki, ale nie chcesz rezygnować z dobroczynnego działania serum, zmieszaj je z kremem. Idealnie w jakimś mniejszym pojemniku – włóż tam tyle kremu, ile zużyjesz w czasie wyjazdu i dodaj parę kropel serum. Oczywiście, NIE mówię o mieszaniu czegokolwiek z kremem SPF na dzień, tego nie robimy. Ale przez 2-3 dni podróży, krem na noc z serum nie zaszkodzi.
Maseczki w płachcie
Ale nie w samolocie, tylko po! Wiem, wszystkie szanujące się influencerki noszą w samolocie maski w płachcie i opowiadają o tym, jak to dzięki temu po podróży przez pół świata wyglądają nienagannie, ale to mniej więcej taka sama prawda jak „mam dobre geny” i „zmieniłam dietę, więc trochę zmieniły mi się rysy twarzy”.
Maski zawierają glicerynę (Glycerin) albo glikol butylenowy (Butylene Glycol), czyli humektanty. Humektanty przyciągają wodę. Kiedy masz taką maskę na twarzy, to przyciąga ona wodę do naskórka. Super! W normalnych okolicznościach, woda jest przyciągana z powietrza do skóry. Ale w samolocie powietrze jest bardzo suche (dlatego mogłabyś chcieć nałożyć maseczkę) – i dlatego woda będzie wyciągana ze skóry (gdzie jest jej więcej) w powietrze (gdzie jest jej mniej).
(Absolwentki chemii i pokrewnych – wiem, że uprościłam, ale chodzi o zasadę a nie o detale.)
Uważam, że pielęgnacja twarzy, ciała, włosów i zębów nie powinna być traktowana jako udręka, tylko jako naturalny, w zasadzie przyjemny element każdego dnia. Żeby tak było, trzeba znaleźć „swoje” kosmetyki, swoje rytuały pielęgnacyjne, swoje akcesoria. Tylko w ten sposób nie będziesz się obwiniać, że zapomniałaś czegoś spakować albo że, już w domu, od miesiąca nie użyłaś cudownego serum ani super nawilżającej maski do twarzy.

Related posts

Cześć!
Mam na imię Ania. W moim blogu znajdziesz masę porad o tym, jak dobrze wybierać – tak, żeby było pięknie. Szukasz przepisu na obiad, chcesz zrobić udane zakupy, a może nie wiesz, jak rozpoznać podróbkę? Zapraszam!Masz pytania? Napisz do mnie:
ania@jestpieknie.pl
