Na początku lutego zachwycałam się sprayem do smażenia. Spray był doskonały, ale kiedy się skończył, nie chciało mi się jechać do Arkadii i podczas zakupów nabyłam oliwę Monini w sprayu:

Nowe na rynku: oliwa Monini w sprayu

Zamiast pojemnika pod ciśnieniem, mamy tu naturalny spray – i obawiam się, że to jest przyczyna, dla której spray jest całkowicie bezużyteczny. Przyzwyczaiłam się, że spray umożliwia pokrycie lekką mgiełką np. blachy przez rozpostarciem na niej ciasta (pizza bez zagniatania jest moim faworytem, w ciągu miesiąca zrobiłam ją chyba z 5 razy – a rzadko powtarzam przepisy tak często). Tutaj zamiast mgiełki są grube krople oliwy, która bez dodatku substancji lotnej zwyczajnie nie ma jak ulec rozpyleniu.

Ja odradzam. Czy ktoś miał z tym produktem lepsze doświadczenia? Może to spray jest uszkodzony?

Ten i więcej przepisów znajdziesz na blogu kulinarnym http://http://blog.polskiesouthbeach.pl/
Znajdź mnie również na:
RSS
Facebook0
Facebook
YouTube
Instagram