Mam bardzo dużo kosmetyków (właśnie pakuję paczki do wysyłki na bazarki fundacji opiekujących się kotami). Ale mam też pewne zasady. O ile jakiś preparat jednoznacznie mi nie szkodzi, używam go do końca. Dlatego dziś podsumowanie kosmetyków, które skończyłam w styczniu i lutym 2026. Nie, to nie znaczy, że używałam ich przez 8 tygodni, bo niektóre wystarczyły na dłużej, inne na krócej. Ale o wszystkich mam coś do powiedzenia.

Pielęgnacja twarzy

Pielęgnacja twarzy denko: Clinique Smart SPF 30, BasicLab primer tonizujący Micellis i serum Dr Dennis Gross Derminfusions.

Serum Dr Dennis Gross

Podobno marki “doktorskie” są w odwrocie, ale może w USA (gdzie z kolei trwa triumfalny przemarsz marek koreańskich). W Polsce, mam wrażenie, zarówno światowe marki pod nazwiskiem znanych dermatologów, jak i lokalne, firmowane przez sławy na polskim rynku, cieszą się popularnością. Serum Dr Dennis Gross Derminfusions to oczywiście nie to samo, co zabiegi iniekcyjne, ale jest, skubane, blisko. Przyznaję, że używałam go pod Foreo Bear i to nie jest najbardziej ekonomiczna wersja serum pod miśka, ale ponieważ Foreo Bear wzmaga działanie serum, po którym się ślizga, to uważam, że zrobiłam sobie bardzo dobrze. Samo serum jest bardzo przyjemne w stosowaniu, leciutkie, wchłania się błyskawicznie. Pasuje idealnie do porannej pielęgnacji.

Clinique Smart Clinical Repair (Krem SPF 30)

Tak bardzo chciałam ten krem polubić. Na zimę wydawał się idealny, bo gęsty, kojący, ALE on działa tylko pod jednym warunkiem: jeśli nie stosujesz niczego innego w porannej pielęgnacji. Możesz umyć twarz, nic więcej. To nie dla mnie, więc na pewno nie wróci na moją listę zakupów.

Clinique Take The Day Off (Charcoal Cleansing Balm)

Klasyczny balsam Take The Day Off Clinique to najlepsze, czym można zmyć twarz po całym dniu w smogu (Ty też dostajesz te powiadomienia co rano? 🙈). Niestety, wersja z węglem to jakieś nieporozumienie, bo węgiel absolutnie niczego nie wnosi, chyba że mówimy o częstszym praniu ręczników, bo zawsze coś zostanie na ręczniku. Zostają też “kłaczki” pod powiekami, więc w bonusie masz popłakiwanie.

BasicLab Micellis (Emulsyjny primer tonizujący)

Zima w tym sezonie była wyjątkowa, taka jak już dawno nie. Kiedy wracałam do domu, potrzebowałam chwili, żeby odtajać i bardzo pilnowałam, żeby nie zrobić skórze czegoś złego. Ten primer tonizujący (to jest coś między mleczkiem a tonikiem, bo jest nieprzezroczyste, ale wodniste) to najlepsze, co mogłam skórze dawać, więc skrapiałam ją obficie na początku pielęgnacji wieczornej, a czasem i rano, jeśli nie robiłam tego dnia pełnej porannej pielęgnacji.

Pielęgnacja ciała

Pielęgnacja ciała denko: BasicLab balsam z retinalem, Soap & Glory Sugar Crush Body Scrub i antyperspirant BasicLab.

BasicLab Esteticus (Korygujący balsam do ciała z retinalem)

Bardzo lubię BasicLab i bardzo lubię retinal. Niestety, bardzo lubię też kolory, w których są moje piżamy, a także białe prześcieradła. Czego bym na siebie na założyła, ile bym nie odczekała, zawsze były żółte ślady na pościeli. Jeśli masz np. czarną pościel, to pewnie skorzystasz tylko z niekwestionowanych plusów tego preparatu – bo widziałam ujędrnienie skóry na brzuchu. Ja odpuszczam.

Soap & Glory Sugar Crush Body Scrub

Najlepszy peeling do ciała, jaki miałam. Skończyłam go tuż przed wakacjami w Dubaju i byłam pewna, że wejdę spacerkiem do Bootsa, kupię sobie zapas i wszystko będzie dobrze. Tymczasem okazało się, że w Bootsie jest tylko wersja o aromacie kokosa, a jakoś nigdy nie chciałam pachnieć jak batonik Bounty. Na szczęście znalazłam aproksymację na Allegro (ta sama marka, podobny zapach) – nie dam Wam linku, bo wykupiłam co było. Ad rem: ten peeling do ciała jest doskonały, bo nie podrażnia skóry dzięki frakcji olejowej. Co to znaczy: po nim możesz już sobie darować balsam, bo to jest tak naprawdę 2w1. Nie polecam go tylko na dekolt, bo to za grube ziarenka, ale cała reszta ciała Ci podziękuje.

BasicLab Antyperspirant

Nie wiem, ile ja tego kupiłam i zużyłam przez lata. 20 opakowań? Więcej? To chyba wystarcza za podsumowanie. Aha, moja matka (która jest mega wybredna, jak chodzi o kosmetyki) też używa tylko tego.

Pielęgnacja włosów

Pielęgnacja włosów denko: Szampon głęboko oczyszczający BasicLab i maska tonująca Wella Color Fresh Lilac Frost.

BasicLab Szampon Głęboko Oczyszczający

O włosingu będzie osobny artykuł, ale ten szampon to coś, czego z przyjemnością używałam i będę na pewno używać nadal – ale rzadko. Wiem, że w Polsce mamy tendencję do myślenia “2x więcej = 2x lepiej”, ale tego szamponu należy używać oszczędnie. Ja go używałam raz na 2-3 tygodnie. I myślę, że to dobra częstotliwość.

Wella Professionals Color Fresh Mask (Lilac Frost)

Skończyłam tę tubkę, ale nie kończę z tym preparatem, po prostu przeszłam już do końca na odcień Pearl Blonde. Do mojego koloru włosów lepiej pasuje, bo nie przyciemnia ich za bardzo. W zasadzie to produkt bez wad – łatwo się nakłada (ale zachęcam do robienia tego w rękawiczkach, po co ryzykować manicure?), doskonale tonuje włosy i nadaje im chłodnego odcienia (są też inne warianty kolorystyczne, do ciepłych odcieni), pięknie pachnie. Ja używam tej maski tonującej co 2 tygodnie i nie zauważyłam niczego niepokojącego – nie ma np. mowy o wysuszaniu włosów.

ProduktWerdykt w 3 słowachDlaczego (nie) warto?Kupię ponownie?Gdzie kupić?
Dr Dennis Gross Serum DerminfusionsLuksusowy „zastrzyk” blaskuBłyskawicznie się wchłania, genialne pod Foreo Bear. Robi skórze „bardzo dobrze”.TAK[Sprawdź cenę 🛒]
Clinique Smart Krem SPF 30Tylko dla minimalistówGęsty i kojący, ale kompletnie nie współpracuje z innymi kosmetykami.NIE[Sprawdź cenę 🛒]
Clinique TTDO Charcoal BalmBrudne ręczniki i łzyWęgiel nic nie daje, za to brudzi ręczniki i zostawia drażniące kłaczki pod powiekami.NIGDY[Sprawdź cenę 🛒]
BasicLab Micellis Primer tonizującyZimowy kojący kompresIdealny hybrydowy produkt (mleczko-tonik). Ratunek dla skóry po mrozie.TAK[Sprawdź cenę 🛒]
BasicLab Balsam z retinalemEfekt super, pościel żółtaSkóra brzucha ujędrniona, ale prześcieradła i piżamy do zniszczenia. Tylko dla fanów czarnej pościeli.ODPUSZCZAM[Sprawdź cenę 🛒]
Soap & Glory Sugar Crush ScrubNajlepszy zdzierak 2w1Idealnie tłusta frakcja olejowa. Skóra jest po nim tak nawilżona, że balsam staje się zbędny.SZUKAM ZAPASU[Tu więcej 🛒]
BasicLab AntyperspirantWieloletni, pewny klasykZużyte dziesiątki opakowań. Skuteczny nawet dla najbardziej wybrednych (testowany na mamie!).ZAPAS W SZUFLADZIE[Sprawdź cenę 🛒]
BasicLab Szampon OczyszczającyDetoks raz na miesiącSkuteczny, ale trzeba z nim uważać. Raz na 2-3 tygodnie to dawka idealna.ZOSTAJE[Sprawdź cenę 🛒]
Wella Color Fresh Mask (Lilac Frost)Chłodny blond bez wysuszeniaPięknie tonuje i pachnie, nie niszczy włosów. Uwaga: polecam używać w rękawiczkach!ZMIENIAM ODCIEŃ[Sprawdź cenę 🛒]

Bilans stycznia i lutego? Kilka mocnych powrotów, jeden luksusowy ulubieniec i sporo miejsca odzyskanego na łazienkowych półkach (choć głównie dlatego, że buble wyleciały z nich z hukiem). To denko przypomniało mi, że w pielęgnacji nie warto iść na kompromisy – jeśli coś brudzi pościel albo powoduje płacz przy demakijażu, to żadna obietnica producenta tego nie naprawi. Co teraz? Czas na kolejne kosmetyki, nowości i ulubione klasyki.

Linki w artykule mogą być afiliacyjne. Nie wpływa to na moje opinie.

Och, cześć 👋
Miło cię poznać.

Zarejestruj się, aby regularnie otrzymywać ciekawe treści w swojej skrzynce odbiorczej.

Nie spamuję! Przeczytaj politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.