Ostatnio w mojej łazience pojawiła się nowa lampa nad lustrem. Tak, po 13 latach zrobiliśmy upgrade domu. Kiedy po raz pierwszy stanęłam wieczorem przed lustrem i włączyłam tę nową lampę, bez żadnej kokieterii uznałam, że moja skóra wygląda dobrze jak na 43 lata. Ale nie zawsze było tak dobrze, co odkrywam, przyglądając się starym zdjęciom. Popełniałam masę błędów w pielęgnacji twarzy – i ten tekst jest do wszystkich osób, które trochę się pogubiły z tym, co trzeba, co można, a czego lepiej nie robić.

Oszczędne mycie twarzy

Nie staraj się doprowadzić do sytuacji, w której butelka pianki czy tubka żelu do twarzy wystarcza Ci na rok. Na rynku jest masa produktów – znajdź taki, który będzie pasować do Twojego budżetu i używaj go tyle, ile trzeba, żeby skóra była czysta. Jeśli malujesz się na co dzień, wieczorem dobrze byłoby wdrożyć oczyszczanie dwuetapowe – pisałam o tym tutaj:

Przesuszona skóra – jak ją rozpoznać, jak ją naprawić?

Nadmierne mycie twarzy

O tym też już pisałam w artykule, do którego linkuję powyżej i to jeden z błędów, które popełniałam w młodości. Najpierw żel z drobinkami peelingującymi, mocno wtarty w skórę, potem tonik z alkoholem, na to jeszcze preparat punktowy przeciwko wypryskom… To o wiele za dużo. W zasadzie z tych trzech preparatów zostawiłabym żel i preparat punktowy (bo uważam, że toniki z alkoholem nie robią wiele dobrego, chociaż alkohol w kosmetykach to złożony temat). Ale nie stosowałabym ich jednocześnie – albo jedno, albo drugie i raczej nie codziennie, ale 2-3 razy w tygodniu.

Wyciskanie pryszczy

Skoro już jesteśmy przy niedoskonałościach, pomówmy o pryszczach. Wszyscy wiedzą, że się ich nie rusza, wszyscy je ruszają. Ja też z zapałem wyciskałam pryszcze – do tej pory nie wiem, jak udało mi się uniknąć blizn na twarzy (mam jedną, po ospie i to też na własne życzenie, ale po 30 latach od powstania jest już mało widoczna). Wiem, że to kusi, ale lepiej zostawić to specjalistom, którzy robią to w o wiele bardziej higieniczny sposób, niż my w łazience, paznokciem. A na co dzień lepiej używać wysuszających preparatów – ja bardzo lubię olejek z drzewa herbacianego, ale wiele znajomych chwali sobie też plasterki na pryszcze – zwykle zawierają kwas salicylowy, który je wysusza.

Zbyt częste i zbyt mocne złuszczanie

Żel z drobinkami ścierającymi, szczotka do mycia twarzy, a na to serum z kwasami – znasz to? Jeśli tak, to odstaw dwie z tych rzeczy. Nie potrzebujesz aż tyle złuszczania, a zamiast pięknej, gładkiej skóry ryzykujesz powstaniem podrażnień, pryszczy, przebarwień.

Spanie w makijażu

Wiem, nie zawsze ma się wieczorem siłę, czas, ochotę – ja też wracałam czasem do domu zmęczona, czasem po paru drinkach, ale demakijaż i wieczorną pielęgnację robię nawet, jeśli jestem BARDZO padnięta. Co zabawne, nauczyłam się tego, nosząc szkła kontaktowe – ponieważ i tak musiałam pamiętać o ich wyjęciu, wsadzeniu do pudełka itd., to od razu zmywałam twarz, nakładałam krem i jakoś to szło. Teraz noszę okulary, ale nawyk został. Co i Tobie polecam.

Zapominanie o szyi i dekolcie

Jasne, bywają dedykowane kremy do szyi i dekoltu, ale to naprawdę zbędne. Tego, czym myjesz twarz, używaj też do umycia szyi i dekoltu, tak samo z pielęgnacją. Mała uwaga z mojego doświadczenia – dekolt jest wrażliwy i np. retinol, który kładę co drugi wieczór na twarz, na dekolcie mnie podrażnia jak mało co. Jeśli też tak masz, pomiń retinol czy np. preparaty z kwasami w wysokim stężeniu i zamiast tego wrzuć na dekolt odżywcze serum.

Kwasy owocowe dla początkujących

Filtry tylko na twarzy

To, co pisałam wyżej, dotyczy też kremów z filtrem. Nie stosuj ich tylko do linii żuchwy, bo słońce opala wszędzie. Jeśli nosisz włosy upięte wysoko, to pamiętaj też o szyi z tyłu i części pleców, które wystaje spod bluzki. Nie jestem aż taką SPF nazi, żeby postulować całkowite pokrycie ciała filtrami, bo jeśli jesteś ubrana w coś innego niż skąpy top i szorty, to ubranie zapewni Ci znośną ochronę. Ale szyja, dekolt, uszy, dłonie to miejsca, o których trzeba pamiętać.

Wiara w porady z internetu

Pomijam już idiotyzmy typu pokruszona aspiryna na twarz czy krople z witaminą C (takie do picia) jako serum, ale powtórzę: nie ma kosmetyków idealnych, są tylko idealnie dobrane. To, że ktoś w internecie – w blogu, na IG, na TikToku – chwali jakiś kosmetyk albo swój rytuał pielęgnacyjny, nie znaczy, że u Ciebie ten kosmetyk też zadziała tak samo. Każde z nas ma inną skórę, inne nawyki pielęgnacyjne, żywieniowe, więc nie da się robić tego na skróty.

Zbyt rzadka zmiana ręczników i pościeli

Ręczniki i pościel zmieniam co tydzień, piżamę – dwa razy w tygodniu. Idealnie byłoby mieć kilkadziesiąt ręczniczków do twarzy i prać je po każdym użyciu, ale można też osuszać twarz ręcznikiem papierowym. Nie, to nie jest eko, ale nigdy nie mówiłam, że wszystkie moje porady są. Na marginesie – uważam, że należy wybierać swoje bitwy i jeśli się sortuje śmieci, ma kompostownik i fotowoltaikę, można trochę odpuścić z innymi sprawami. Ale to ja – każdy musi znaleźć taką drogę, jaka jest dla niego odpowiednia pod względem czasu, wysiłku i poświęconych środków, a także etyki. Ad rem: warto często zmieniać to, co styka się ze skórą twarzy, bo osadza się tam masa resztek kosmetyków, sebum itd.

Brudny telefon

Jak często czyścisz telefon? Nie mam na myśli zbędnych zdjęć, zapomnianych aplikacji, ale jego powierzchnię. Bo wiesz, ilekroć go dotykasz, przenosisz z dłoni coś na ekran, potem ten ekran styka się z twarzą i tak to idzie. Ja do mycia telefonu używam ściereczek do okularów, takich nasączanych. Do okularów podobno są niedobre (chociaż przez lata nie miałam z tym problemu), ale telefon zwykle jest z bardzo odpornego szkła z przodu i albo plastiku, albo metalu z tyłu. Myślę, że czyszczenie telefonu raz dziennie to minimum, którego warto się trzymać.

Makijaż na siłowni

OK, ostatnio siłownie raczej nie działają niż działają, ale zakładając, że jeszcze kiedyś będziemy znów tam regularnie chodzić – zmyj ten makijaż, zanim wejdziesz na salę. Albo nie maluj się rano, zanim pójdziesz na siłownię, aerobik, zumbę czy co tam lubisz. Pocisz się, przecierasz twarz ręcznikiem albo ręką, wszystko się maże, a skóra cierpi niepotrzebnie. Po siłowni i tak idziesz pod prysznic, więc wszystko zmyjesz i trzeba będzie się malować od nowa. Bo idziesz pod prysznic po siłowni, prawda?

Pomijanie kremu do twarzy

Wiem, to częste myślenie – „mam tłustą cerę i trądzik, więc lepiej nie kłaść kremu, żeby dodatkowo się nie świecić”. Sama tak robiłam – używałam tylko lekkiego żelu nawilżającego, skóra nie była odpowiednio nawilżona, odżywiona, tylko wiecznie podrażniona i przesuszona. Nie mówię, że masz używać super tłustych kremów, ale sensowny krem na dzień (inny niż krem z filtrami!) i drugi na noc to moim zdaniem konieczność.

Jaki jest najlepszy krem na noc?

Photo by Content Pixie on Unsplash