Podkład Estee Lauder Double Wear Nude Water Fresh – mój test

Na początek wyznanie: minęły lata, odkąd używałam podkładu. Odkąd odkryłam kremy BB i CC, nie chciałam niczego innego. Ale niewiele kosmetyków jest danych na zawsze. Lekko kryjące, stapiające się ze skórą kremy tonujące są fantastyczne latem, kiedy jestem lekko opalona. Zimą szukam czegoś bardziej skutecznego w wyrównaniu koloru skóry. Podkład Estee Lauder Double Wear Nude Water Fresh to jedna z bardziej istotnych premier tego roku amerykańskiej marki. Jak się sprawdził?

Jako podkładowy dinozaur, nie używam do nakładania podkładu ani gąbki, ani pędzla. Lubię rozgrzać podkład na dłoni i nakładać go, poklepując palcami skórę. Podkład Estee Lauder Double Wear Nude Water Fresh idealnie się do tego nadaje – ma lekką, przyjemną konsystencję, łatwo go stopniować na skórze. Jeśli jestem wypoczęta, nie muszę poprawiać najpierw skóry korektorem czy rozświetlaczem. Po prostu w miejscach, które bardziej tego wymagają, nakładam dodatkową warstewkę.

Nominalnie, podkład zawiera filtry SPF30, ale żeby tyle osiągnąć, trzeba byłoby nałożyć go sporo, więc wolę go nakładać na krem do twarzy + osobny krem z filtrem. Uważam, że najlepsza ochrona przeciwsłoneczna nie dyskontuje tapety. Chociaż w przypadku tego podkładu osiągnięcie tego stanu byłoby naprawdę czasochłonne, bo podkład Estee Lauder Double Wear Nude Water Fresh nadaje naprawdę delikatny odcień. Trochę jak kremy tonujące, chociaż ma o wiele łatwiejszą w rozprowadzaniu konsystencję (szczególnie w porównaniu z moim ulubionym BB Blur La Roche Posay). Monika z Perfect Basic porównuje go do innych podkładów – przeczytaj, jakich.

Szklana butelka to zmora, chociaż jest o wiele bardziej elegancka niż plastik. Niestety, trzeba jej pilnować przed upadkiem. Kolejna sprawa – brak pompki. W perfumerii trzeba za nią dopłacić. Przebolałabym już wyższą cenę całego produktu, żeby tylko nie musieć dokupować dodatkowego elementu. Przy okazji, #protip – do tej butelki pasuje pompka i od podkładów Estee Lauder, i od Clinique. Kiedy już masz pompkę, dozowanie jest o wiele wygodniejsze. Mnie wystarcza jedna porcja z pompki i ewentualnie jeszcze odrobina, żeby wszystko wyglądało tak, jak trzeba.

W dzisiejszych czasach podkład nie może tylko nadawać koloru – podkład Estee Lauder Double Wear Nude Water Fresh ma też wspomniane przeze mnie wyżej filtry, ale to nie koniec dobroczynnych składników. W składzie znajdziemy też hialuronian sodu – pochodną kwasu hialuronowego o działaniu nawilżającym, witaminę E czy lecytynę. To cenne, bo składniki nawilżające i odżywcze sprawiają, że skóra pod podkładem nie przesusza się, nie dzieje się nic złego.

Mimo że dobiegam czterdziestki, nadal mam cerę mieszaną, w strefie T w kierunku do tłustej. Dla mnie podkład Estee Lauder Double Wear Nude Water Fresh jest idealny, bo nie szukam ultra-zmatowienia. Ale jeśli masz mocno tłustą cerę, proponuję, żebyś najpierw wzięła próbkę. Poza tym, uważam, że dobranie podkładu w perfumerii pozwoli znaleźć właściwy odcień. Mój to 2N1 Desert Beige. Efekt, jaki nim osiągam, jest delikatny, ale skóra jest ujednolicona. Jest trwały – na tyle, na ile normalny podkład ma być. Pod koniec dnia nie czuję, że skóra jest zmęczona, nie ma też uczucia ściągnięcia.

Cena: 178 zł / 30 ml, do kupienia w perfumeriach, np. w sieci perfumerii Sephora – klik!

Znajdź mnie również na:
RSS
Google+274
https://jestpieknie.pl/podklad-estee-lauder-double-wear-nude-water-fresh-moj-test/
YouTube2k
Instagram5k

Leave a Reply