Pomysł na ten tekst pojawił się w trakcie szalonej wyprzedaży, jaką dziewczyny zorganizowały na Black Friday, ale te kosmetyki są warte pełnej ceny. Serio. Wielokrotnie pokazywałam je na Instagramie i mam o nich same dobre słowa, miłością do marki zaraziłam już dwie moje przyjaciółki, więc dziś o tym, jakie kosmetyki BasicLab warto kupić – na podstawie moich doświadczeń.

Od razu mówię, nie testowałam wszystkiego, bo mam tylko jedną głowę i nie nakładam pielęgnacji 4x dziennie. Ale są kosmetyki, które poznałam, polubiłam, które polecam wszystkim pytającym.

Kosmetyki BasicLab, które polecam

Krem nawilżający do twarzy – lekka konsystencja, 29.90 zł / 50 ml, kupisz w sklepie firmowym

Jak ktoś mnie pyta, jaki krem nawilżający ma kupić, to wskazuję ten. Nie znam żadnego, który miałby równie dobry skład, równie wygodne opakowanie i równie przystępną cenę.

Antyperspirant 48h, 29.90 zł / 60 ml, kupisz w sklepie firmowym

Dostałam go w jednej z paczek i zużyłam mimochodem, jesienią czy zimą. Niewiele o nim myślałam aż do lata, kiedy było upalnie, a ja nie cierpię śladów potu na bluzkach. Kupiłam kolejne opakowanie i od tej pory nie używam niczego innego, poleciłam go też mojej mamie, która bezskutecznie szukała czegoś dobrego, co nie podrażnia, nie maże się ani nie plami ubrań.

Żel oczyszczający skóra sucha wrażliwa, 39.90 zł / 300 ml, kupisz w sklepie firmowym

Niezwykle delikatny i wydajny, nadaje się też do zmywania makijażu (lekkiego, nie próbowałam z niczym bardzo skomplikowanym).

Serum peptydowe pod oczy z argireliną 10%, 69.90 zł / 15 ml, kupisz w sklepie firmowym

Zmniejsza opuchliznę, doraźnie pomaga na cienie pod oczami, jest bardzo wydajne. Wolę je od wprowadzonego niedawno kremu, bo bardziej odpowiada mi lekka, wodnista konsystencja serum.

Serum regenerujące strukturę skóry z ceramidami 1%, 129.90 zł / 30 ml, kupisz w sklepie firmowym

Niezastąpione przy retinolu – jako złagodzenie jego działania, w wieczory, kiedy nie stosuje się retinolu albo po prostu na dekolt i szyję.

Emulsyjne serum z 0.3% czystego retinolu, 129.90 zł / 30 ml, kupisz w sklepie firmowym

Leciutkie serum z retinolem, które łatwo się dawkuje (butelka z pompką to moim zdaniem najwygodniejsza metoda), dobrze rozprowadza. Mnie nie podrażniło, nawet na dekolcie, ale to ja i moja skóra. W każdym razie, warto od niego zacząć przygodę z retinolem.

Serum redukujące przebarwienia, 199.90 zł / 30 ml, kupisz w sklepie firmowym

Uwielbiam to serum, bo zredukowało mi przebarwienia prawie do zera. I tyle. Warto.

Lekka emulsja ochronna SPF50, 119 zł / 50 ml, kupisz w sklepie firmowym

W zasadzie lubiłam krem, ale emulsja bardziej odpowiada mi konsystencją, jest wymarzona na gorące lato czy wakacje w ciepłych krajach. Łatwo się rozprowadza, nie bieli skóry. Ideał.

Nie piszę o Królowej Trehalozie z dwóch powodów: po pierwsze, napisali o niej wszyscy inni, więc pewnie wiesz już o niej tyle, ile się da. Po drugie – mało używałam trehalozy BasicLab. Nie dlatego, że mi się nie podoba, bynajmniej! Ale zwyczajnie nie miałam potrzeby włączenia jej do regularnej rotacji. Mam to szczęście, że mam skórę w dobrym stanie, dobrze nawilżoną, regularnie nakładam na nią kremy i maski nawilżające, więc trehaloza jest daleko na mojej liście zakupów.

Na marginesie – kosmetyki, które polecam, w zasadzie składają się na kompletną pielęgnację. Nie mówię, że to jest idealna pielęgnacja dla każdego, bo nie każdy potrzebuje kosmetyków przeciwdziałających przebarwieniom, nie każdy może używać retinolu (np. dlatego, że jest w ciąży), ale co do zasady, nic więcej nie trzeba.

Za co lubię kosmetyki BasicLab

Na początku disclaimer, żeby nie było, że ktoś to wygrzebie i będzie się zastanawiać: studiowałam z jedną z założycielek marki. Bardzo się lubimy, ale nie wiedziałam, że BasicLab to jej dzieło na początku, kiedy kupiłam w Drogerii Jasmin moje pierwsze kosmetyki tej marki. Część kosmetyków BasicLab dostaję, część kupuję, wszystkie traktuję jednakowo. To zresztą odnosi się do wszystkich kosmetyków, z którymi mam styczność.

A kosmetyki BasicLab lubię (bardzo!) za to, że dowożą. Uważam, że dobra pielęgnacja to podstawa, można nią osiągnąć tyle, że nie trzeba maskować niedoskonałości makijażem – czego jestem najlepszym przykładem. Nie mówię, że 100% pielęgnacji musi być od BasicLab – chociaż oczywiście można ją tak skomponować, bo w ofercie marki jest w zasadzie wszystko, czego trzeba. Natomiast jeśli chodzi o bardzo nowoczesne formuły, dobrze skomponowane, łatwe w użytkowaniu, to BasicLab jest pierwszą polską marką, która przychodzi mi na myśl.

Jeszcze jedno: kosmetyki BasicLab są w większości dostępne w kilku pojemnościach. Jeśli chcesz wypróbować jakiś preparat, 15 ml może się okazać aż nadto, a jeśli wiesz, że to coś, czego używasz stale, 50 ml wychodzi najkorzystniej cenowo. 30 ml to pojemność domyślna, pośrednia – zwykle serum w tej pojemności wystarczy na kilka miesięcy stosowania, a co za tym idzie – na zapoznanie się z jego działaniem.

Gdzie kupić kosmetyki BasicLab?

Najlepszym sposobem na zakupy jest moim zdaniem zamówienie w sklepie firmowym. Teraz trwa promocja na Black Friday i wszystko można kupić z rabatem 30%, nawet zestawy. Ale poza tym okresem, to też jest najlepsze miejsce na zakupy. Głównie dlatego, że wszystko jest dostępne, wszystko jest świeże, w sklepie są też dostępne zestawy oraz akcesoria – jedwabne opaski na oczy, szczotki do masażu ciała czy kosmetyczki.

Poza sklepem firmowym, raz czy drugi kupowałam też kosmetyki BasicLab w Hebe – oferta jest niewielka (w każdym razie w „moim” Hebe w Atrium Targówek), a nawet online może się zdarzyć, że Hebe skasuje Ci zamówienie, bo coś im nie siadło.

Linki do produktów wymienionych powyżej mogą być afiliacyjne. Nie wpływa to na moje opinie.